
Alaksandr Łukaszenka twierdzi, że przywódca Grupy Wagnera, Jewgienij Prigożyn, nie przebywa aktualnie na Białorusi. Nie wiadomo więc, gdzie obecnie znajduje się najemnik, który odważył się zbuntować przeciwko władzom Kremla.
Alaksandr Łukaszenka twierdzi, że Jewgienij Prigożyn opuścił Białoruś i przebywa w Sankt Petersburg. Nie wiadomo jednak, czy te informacje są prawdziwe.
Wielu komentatorów twierdziło, że pojawienie się w Rosji nie byłoby dla szefa Grupy Wagnera zbyt bezpieczne po tym, jak prywatna armia najemników zbuntowała się i ruszyła na Moskwę, zajmując rosyjskie miast po drodze.
Trudno uwierzyć, że nawet jeśli dzięki mediacjom Łukaszenki udało się uspokoić sytuację, to Władimir Putin ot tak wybaczył buntownikowi.
– Jeśli chodzi o Prigożyna, to jest on w Sankt Petersburgu. Nie ma go na terytorium Białorusi – powiedział białoruski dyktator.
Tymczasem Prigożyn niedawno przerwał milczenie. Szef grupy najemników, którzy wspierają Rosję na Ukrainie, wygłosił apel, w którym przedstawił swój bunt jako czyn, który miał zmobilizować społeczeństwo rosyjskie.
– Potrzebujemy dziś waszego wsparcia bardziej niż kiedykolwiek. Dziękuję wam za to. Chcę, żebyście zrozumieli, że nasz marsz sprawiedliwości miał na celu walkę ze zdrajcami i mobilizację naszego społeczeństwa. I myślę, że w dużej mierze nam się to udało – powiedział najemnik na nagraniu. Nie zdradził jednak, gdzie przebywa.



![Strzelanina na festiwalu w Toledo. Wiele osób rannych [VIDEO]](https://nczas.com/wp-content/uploads/2026/06/toledo-strzelanina-nczas-ok-100x70.jpg)




