
Lokalny portal opublikował skargę pasażera do wrocławskiego MPK. Mężczyzna nie przebiera w słowach i pisze o „przeszklonej trumnie” oraz „bydlęcych wagonach”.
Portal tuwroclaw.com opublikował skargę pana Marcina. Jak podkreśla mężczyzna, jest to ponowna skarga do MPK, ponieważ wcześniej był „zbywany formułkami, z którymi nie idzie żadne działanie”. Teraz mężczyzna oczekuje „pilnej reakcji”.
„Sytuacja opisana w poprzedniej skardze nadal ma we Wrocławiu miejsce i zdarza się regularnie. Nie ma dnia, bym nie trafiał na szczelnie zamknięty autobus z wyłączoną klimatyzacją i ZAMKNIĘTYMI oknami” – wskazuje pasażer.
„Sytuacja jest kuriozalna, bowiem taki autobus stojący w słońcu na skrzyżowaniu w dniu, kiedy w cieniu jest 30 stopni Celsjusza, to nic innego jak przeszklona trumna. Nawet bydlęce wagony, w tym te, którymi w czasie wojny przewożono więźniów do obozów koncentracyjnych, miały lepszy przewiew niż wrocławskie autobusy. Ludzie uciekają ze środka, by nie zemdleć” – dodaje.
Mężczyzna opisuje też sytuację sprzed kilku dni, która – jak mówi – zmobilizowała go do złożenia kolejnej skargi. Obiecał bowiem poszkodowanej współpasażerce, że to uczyni. „Być może nie strzępiłbym sobie języka ponownie, gdyby nie sytuacja sprzed kilku dni, gdy niemowlę przewożone w takich warunkach o mało co nie dostało udaru. Miało to miejsce 18 sierpnia o godz. 15.15, kiedy termometry notowały temperaturę 29 stopni Celsjusza w cieniu” – czytamy.
Z relacji mężczyzny wynika, że w autobusie „nie dało się wytrzymać”. „Wszystkie okna były zamknięte i zaśrubowane, a klimatyzacja wyłączona (z tego, co mi wiadomo, kabina kierowcy ma własną wydajną klimatyzację). W autobusie ledwo żywa matka próbowała uspokoić spływające potem, płaczące niemowlę. Dziecko czuło się coraz gorzej, więc matka nie dotarła do celu podróży. Wysiadła na przystanku Dworzec Świebodzki, by poczekać na następny kurs z nadzieją, że tym razem przyjedzie autobus klimatyzowany” – przekazuje.
„Niestety, ponieważ wrocławska propaganda sukcesu nie znosi jakiejkolwiek krytyki, a skargi takie jak ta najwyraźniej zamiatane są pod dywan, tym razem do wiadomości daję również lokalne media. Być może choć w drobny sposób odczaruje to znieczulicę wrocławskiego MPK” – zaznacza pan Marcin.
„Przypominam też w razie, gdyby tłumaczeniem było kłamstwo typu «okna zaśrubowane nie były» – nawet jeśli okna nie są zaśrubowane, to kierowca powinien je przed rozpoczęciem kursu otworzyć, bo nie zrobi tego matka trzymająca w rękach rozpalone dziecko. Cyrkulacja powietrza w autobusie musi być stała, a nie uruchamiana wtedy, gdy ludzie zaczynają mdleć” – kwituje mężczyzna.