
Wszyscy polscy twórcy, którzy w ostatnim czasie odnieśli sukcesy zagraniczne – Małgorzata Szumowska, Paweł Pawlikowski czy Olga Tokarczuk – korzystali i korzystają ze wsparcia mecenatu państwa. Ostatnio przyznałem też grant p. Krystynie Jandzie na sztukę o Grzegorzu Przemyku – przyznał z dumą minister kultury w rozmowie z „Gościem Niedzielnym”.
W demokracji jest tak, że osoba która nie podaje ręki ministrowi kultury ma prawo otrzymywać pieniądze publiczne – stwierdził wicepremier, który hojną ręką rozdaje publiczne pieniądze. Środki trafiają do artystów, którzy krytykują lub oczerniają Polskę.
Gliński, w czasie wywiadu wskazywał również, że ministerstwo finansuje także twórców „o wrażliwości konserwatywnej i prawicowej”. Od początku mówiłem, że będzie korekta – poinformował wicepremier.
ZOBACZ: A to wpadka! Poseł Tarczyński, pitbul PiS, zaplątał się we własne kłamstwa
Polega ona na tym, że ci twórcy, którzy dotychczas nie otrzymywali wsparcia od państwa […] na pewno mają w tej chwili łatwiejszy dostęp do państwowych środków, niż poprzednio – przyznał.
Problem w tym, że za granicą wciąż dominuje wyłącznie jeden, lewicowy przekaz dotyczący naszego kraju. Polska jest w jego narracji krajem ciemnym, zatopionym w prostackiej religijności i zapóźnionym cywilizacyjnie.
Ogromne środki, jakie Ministerstwo Kultury wykłada na dzieła, które miałby przezwyciężyć taki obraz, są marnowane a efektów wciąż nie widać.
Gliński nie rezygnuje jednak z ambitnych planów. Obecnie przygotowywanych jest kilkanaście różnych produkcji o nieopowiedzianej polskiej historii – ogłosił. Jak poinformował, wkrótce mają ukazać się filmy Józefie Piłsudskim oraz rodzinie Ulmów.
Trwają także prace nad filmem o Witoldzie Pileckim oraz serialami o czasach Legionów czy armii Andersa.
SPRAWDŹ: Nachodźcy rabują i biją Niemców. Ponad 100 przestępstw z udziałem imigrantów każdego dnia
Źródło: PAP/Gość Niedzielny