
Redakcja „Najwyższego CZASU!” zaprasza Czytelników na pikietę w obronie wolności słowa. Spotykamy się w czwartek 5 listopada o godz. 16.00 przed Sejmem przy ul. Wiejskiej w Warszawie. Protestujemy przeciwko rządowemu projektowi ustawy o środkach ograniczających, czyli drukowi nr 3003. Pod hasłem walki z „manipulacją informacyjną” daje on ministrowi spraw wewnętrznych prawo do zamrażania majątku ludzi i firm bez wyroku sądu.
Pikieta pod Sejmem – kiedy i gdzie
Termin jest prosty do zapamiętania: 5 listopada, godz. 16.00, ul. Wiejska, przed gmachem Sejmu. Tego samego dnia rozpoczyna się 68. posiedzenie Sejmu. „Proszę Państwa, zapamiętajcie tą datę. Tego dnia nasze wydawnictwo »Najwyższy CZAS!« organizuje wielką pikietę w obronie wolności słowa” – mówi w nagraniu Marek Skalski z redakcji „Najwyższego CZASU!”. „Stop cenzurze! Spotykamy się przed Sejmem przy ul. Wiejskiej. Zapraszam!” – dodaje. Zaproszenie opublikowaliśmy także na naszym profilu w serwisie X.
Precz z cenzurą❗️ Niech żyje wolność słowa❗️
5 listopada o godz. 16.00 zapraszamy pod Sejm. pic.twitter.com/6hIGDH0o0g
— Najwyższy CZAS! – NCZAS.INFO i NCZAS.COM (@NCZAS1) 29 października 2026
Więcej o zaproszeniu i nagranie znajdą Państwo w tekście STOP CENZURZE! „Najwyższy CZAS!” zaprasza pod Sejm na pikietę w obronie wolności słowa.
Co przewiduje druk 3003
Projekt wpłynął do Sejmu 6 sierpnia 2026 r. Oficjalnie ma wdrażać unijne sankcje i tworzyć krajowy system środków ograniczających. Pierwsze czytanie odbyło się 3 września. Komisje przyjęły sprawozdanie 21 października, a 23 października, po drugim czytaniu, projekt wrócił do komisji.
Najgroźniejszy jest art. 4 pkt 2 lit. d. Na listę sankcyjną będzie można trafić za to, że ktoś „bezpośrednio lub pośrednio” wspiera „obcą ingerencję i manipulację w środowisku informacyjnym”. Chodzi o działania wymierzone w bezpieczeństwo narodowe ze strony państw objętych sankcjami UE. Wpisu dokonuje minister spraw wewnętrznych w drodze decyzji administracyjnej, a nie sąd. Z art. 8 wynika, że minister może ograniczyć uzasadnienie decyzji ze względu na bezpieczeństwo państwa. Od decyzji nie przysługuje wniosek o ponowne rozpatrzenie, a podlega ona natychmiastowemu wykonaniu. Skutkiem może być zamrożenie pieniędzy i majątku. Skarżyć się można dopiero do sądu administracyjnego. Projekt przewiduje też kary administracyjne do 20 mln zł oraz do 12 lat więzienia za obchodzenie sankcji w przypadku mienia znacznej wartości.
Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji w opinii dla Sejmu ostrzegała przed ryzykiem arbitralnego ograniczania wolności słowa.
„To jest czysty bolszewizm” – mówił Grzegorz Braun, lider Konfederacji Korony Polskiej. Poseł Włodzimierz Skalik z tego samego ugrupowania ocenił, że „Stalin byłby dumny z autorów tego projektu”. „Nigdy nie myślałem, że dożyję czegoś takiego!” – przyznał Janusz Korwin-Mikke (więcej).
Jako jedni z pierwszych zaalarmowali politycy Konfederacji Korony Polskiej. Jej lider, europoseł Grzegorz Braun, wzywał do reakcji już 10 października:
Druk 3003. Przeczytajcie go Państwo, odpowiednio przeraźcie się zawartymi w nim sformułowaniami – i reagujcie!#Stop3003 #PreczzCenzurą #WolnośćSłowa#StopInwigilacji #StopWywłaszczeniom #Prawo #KonfederacjaKoronyPolskiej pic.twitter.com/jYRToxeIG8
— Grzegorz Braun (@GrzegorzBraun_) 10 października 2026
Trzy dni później alarmował poseł Włodzimierz Skalik:
Mainstreamowe media o tym milczą. Parę tygodni temu do Sejmu został złożony projekt ustawy z druku 3003. Bolszewicka dyrektywa unijna, którą rząd Donalda Tuska dodatkowo zaostrzył. pic.twitter.com/pWaUQaobbt
— Włodzimierz Skalik (@Wlodek_Skalik) 13 października 2026
Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak (Konfederacja) wskazuje, że projekt daje szefowi MSWiA narzędzie do zamrażania majątku „na podstawie nieostrych przesłanek”. W Sejmie pytał też, gdzie przebiega granica między „ingerencją w przestrzeń informacyjną” a udziałem w debacie politycznej. „My się na takie groźne bzdury nigdy nie zgodzimy” – zapowiedział (więcej).
Rząd otwarcie chce ręcznie regulować zakres wolności gospodarczej i wolności słowa. Projekt ustawy o środkach ograniczających (druk 3003) wprowadza radykalny katalog kar między innymi za "ingerencję w przestrzeń informacyjną" – do 20 mln zł i 12 lat więzienia. Forsowane przepisy… pic.twitter.com/2eGmSgLeKU
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) 28 października 2026
Wolność słowa nie potrzebuje pozwolenia urzędnika
Przepisy są tak nieostre, że za „manipulację” urzędnik może uznać niemal każdą krytykę polityki rządu: wobec Ukrainy, Unii Europejskiej, migracji czy klimatu. Na celowniku mogą się znaleźć nie tylko redakcje, ale także zwykli internauci. Wystarczy decyzja ministra, by sparaliżować finansowo niewygodną firmę, wydawnictwo czy organizację. W państwie prawa o pozbawieniu kogoś majątku decyduje niezawisły sąd, a nie polityk z rządu Donalda Tuska.
Dlatego mówimy: druk 3003 do kosza! Wolność słowa nie potrzebuje pozwolenia urzędnika. Zapraszamy wszystkich, którym leży na sercu wolność wypowiedzi i własność prywatna. Przyjdźcie w czwartek 5 listopada o godz. 16.00 pod Sejm przy ul. Wiejskiej, przyprowadźcie rodzinę i znajomych, a informację o pikiecie przekażcie dalej. Stop cenzurze!
Źródła
- Sejm RP – przebieg procesu legislacyjnego, druk nr 3003
- nczas.info – „Najwyższy CZAS!” zaprasza pod Sejm na pikietę
- nczas.info – Druk 3003 to cenzura bez sądu!