
Odznaczony Krzyżem Virtuti Militari bohater Powstania warszawskiego, generał Zbigniew Ścibor-Rylski, odszedł w wieku 101 lat. O śmierci generała poinformowało Muzeum Powstania Warszawskiego.
Generał Ścibor-Rylski urodził się w Browkch na Kresach Wschodnich. W 1939 roku ukończył szkołę wojskową. Podczas wojny nadano mu stopień podporucznika. Walczył z Niemcami m.in. pod Łęczną. Po walkach starał się przedostać do Rumunii, jednak wieś Krzywda znalazła się pod okupacją niemiecką. Na Wołyniu walczył w szeregach Armii Krajowej przeciwko bandom UPA. W Warszawie dołączył do pozdziemia. Działał w Związku Walki Zbrojnej pod kryptonimem „Motyl”.
Podczas Powstania Warszawskiego był dowódcą kompanii „Motyl”, należącą do batalionu „Czata 49” z którą starał się przedostać z Woli na Stare Miasto a następnie do Śródmieścia, Górny Czerniaków i Mokotów. Uczestniczył w desancie na Plac Bankowy, który zakończył się klęską. Za swoje dokonania otrzymał stopień kapitana. Wyróżniono go także Krzyżem Virtuti Militari.
Po wojnie zakończył działalność konspiracyjną. Będąc świadom prześladowań, jakie spotykały działaczy Polskiego Państwa Podziemnego, przez wiele lat nie ujawniał swojej przeszłości. W okresie PRL-u pracował m.in. w Zjednoczonych Zakładach Gospodarczych INCO.
Od 1990 r. Ścibor-Rylski piastował funkcję prezesa Związku Powstańców Warszawskich. Był on także jednym z inicjatorów Muzeum Powstania Warszawskiego.
W 2012 roku wybuchnął skandal po tym, jak prokurator IPN zarzucił Ściborowi-Rylskiemu współpracę ze służbami PRL. Generał działał wówczas jako „wtyka” w bezpiece, co potwierdził wiceprezes Związku Powstańców Warszawskich, Zbigniew Galperyn.
Podtrzymywanie kontaktów generała, jako oficera wywiadu AK z Urzędem Bezpieczeństwa odbywało się na rozkaz i za wiedzą jego przełożonych z konspiracji. Nie była to współpraca z UB. Było to realizowanie rozkazu, a celem było pozyskiwanie informacji ważnych dla byłych żołnierzy AK – wyjaśnił przy okazji 72. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego.
Podczas ubiegłorocznych obchodów rocznicy wybuchu powstania, generał wygłosił poruszającą mowę. Mowę pożegnalną.
Żegnam Was, na pewno jest to moje ostatnie spotkanie z Wami. Sto lat to wielkie przeżycie. To wielka, największa, jaką człowiek może otrzymać od Boga, radość – powiedział zgromadzonym na Placu Wolności przed Muzeum Powstania Warszawskiego.