
W nocy z 18 na 19 lipca ubiegłego roku, w Sejmie odbyło się drugie czytanie projektu ustawy o SN. W trakcie debaty emocje wzięły górę i miało dojść do naruszenia nietykalności posła PiS, Józefa Leśniaka przez posła PO, Tomasza Lenza. Poseł Lenz miał podejść do Leśniaka i… uderzyć go ręką w plecy.
W wyniku incydentu warszawska prokuratura okręgowa wszczęła dochodzenie z artykułu 222 paragrafu. 1 Kodeksu karnego, który głosi: Kto narusza nietykalność cielesną funkcjonariusza publicznego lub osoby do pomocy mu przybranej podczas lub w związku z pełnieniem obowiązków służbowych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3.
Według doniesień portalu niezależna.pl trwało ono wiele miesięcy. Ostatecznie podjęto decyzję o jego umorzeniu z uwagi na „brak znamion czynu zabronionego i interesu społecznego ściganiem z urzędu”.
Nie ulega wątpliwości, że Józef Leśniak doświadczył przemocy fizycznej (…), tym niemniej nie sposób przyjąć, że doświadczył tego zachowania podczas wykonywania obowiązków służbowych, a tym bardziej w związku z pełnieniem obowiązków służbowych – oświadczył prokurator, którego wypowiedź zacytował portal niezależna.pl.
Poseł Leśniak nie zgadza się z decyzją o umorzeniu. Postanowił ją zaskarżyć. Sprawa trafiła do sądu.