
Kandydat Zjednoczonej Prawicy na prezydenta Warszawy Patryk Jaki opowiedział się w czwartek za zmianą priorytetów działania straży miejskiej tak, by – jak mówił – nie ścigała „sprzedawców truskawek”, a np. pilnowała bezpieczeństwa przy szkołach i przedszkolach lub wieczorem w autobusach.
Jaki spotkał się w czwartek w ramach akcji „100imy pod blokiem” z mieszkańcami Wilanowa. Podczas spotkania mieszkańcy pytali go m.in. o likwidację straży miejskiej. Zdaniem kandydata Zjednoczonej Prawicy trzeba zmienić priorytety działalności straży miejskiej.
„Ona może działać podobnie jak policja, tylko rzeczywiście teraz jest tak, że jest nastawiona na ściganie tych, którzy sprzedają truskawki albo nakładają blokady na koła” – uważa Jaki.
Dodał, że „można by straż miejską oddelegować do pilnowania bezpieczeństwa wieczorem w autobusach, przy szkołach, przy przedszkolach – tam mogli by się naprawdę przydać i są tańsi niż policja”. Podkreślił, że „zmieniając priorytety (strażnicy miejscy) mogliby zyskać zaufanie mieszkańców”.
Mieszkańcy Wilanowa zwracali także kandydatowi Zjednoczonej Prawicy uwagę na chaotycznie – ich zdaniem – wytyczone ścieżki rowerowe oraz montaż słupków w miejscach, gdzie do tej pory mogli zaparkować auto. Jaki zadeklarował, że będzie chciał zmienić tę – w jego ocenie – „niemądrą politykę” obecnych władz miasta. „Trzeba +odsłupkować+ Warszawę, jeżeli wygram, to na pewno to się zmieni” – zapewnił.
Odnosząc się do problemu ścieżek rowerowych, Jaki podkreślił, że trzeba je „budować z głową”. „Tego w Warszawie brakuje, dlatego będziemy chcieli wprowadzić w Warszawie nowe elementy, nowe rozwiązania związane ze szlakami rowerowymi, które nie będą budowane tylko w poprzek drogi, tylko będą szukały porozumienia pomiędzy kierowcą, pieszym a rowerzystą” – zapowiedział kandydat Zjednoczonej Prawicy.
Mieszkańcy Wilanowa poruszyli też temat miejsc parkingowych, których brakuje ze względu na – ich zdaniem – kierowców z Konstancina, którzy zostawiają auta i przesiadają się do komunikacji miejskiej. Jaki odpowiedział, że kiedy powstanie metro, w dzielnicy tej wybudowane zostaną parkingi Park & Ride.
Przybyli na spotkanie taksówkarze podnosili z kolei temat nielegalnych przewozów osób. „My się nie boimy konkurencji, tylko my pracujemy po 14-16 godzin, żeby wyżyć, żeby utrzymać rodzinę, żeby opłacić samochody, żeby opłacić bazę, żeby opłacić ZUS. Tak się dłużej nie da pracować. Wszyscy na to patrzą i nikt z tym nic nie robi. Platforma nic z tym nie robiła, państwo rządzicie trzy lata i po trzech latach nic się nie zmieniło” – mówił jeden z nich.
Inny z kolei zaproponował, żeby umówić się na wieczór w sobotę, aby w centrum miasta zobaczyć jaka jest skala nielegalnych przewoźników, których – według niego – jest w Warszawie 11. Jaki obiecał, że spróbuje pomóc taksówkarzom, bo – jak mówił – „wszystkich powinny obowiązywać te same zasady”.
Podczas spotkania z mieszkańcami Wilanowa Jaki został zapytany również o jeden z ostatnich sondaży, z którego wynika, że w I i II turze wyborów na prezydenta stolicy wygrywa on z kandydatem Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej Rafałem Trzaskowskim. Odpowiedział: „nie przywiązuję do tego żadnej wagi”. Dodał, że ma do tego duży dystans, bo „sondaże w Polsce wielokrotnie się myliły”.
„Wyniki wyborów pokażą jak sytuacja wygląda. Mam dalej pełną świadomość tego, że faworyt w Warszawie jest zdecydowany jeden – nazywa się Rafał Trzaskowski, ale zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby walczyć o uczciwą Warszawę” – mówił Jaki.
Spotkanie próbowali zakłócić przedstawiciele Komitetu Obrony Demokracji, którzy mieli ze sobą transparent z hasłem: „Jaki kłamca”. Pytali kandydata Zjednoczonej Prawicy od kiedy płaci podatki w stolicy. „Ile można zadawać to samo pytanie?” – odparł Jaki. Dopytywany, co skłoniło go do płacenia podatków w stolicy, Jaki, który akurat przechodził koło ustawionego przy ulicy słupka, odparł: „skłoniły mnie np. te słupki, że trzeba walczyć z waszą władzą, żeby tych słupków nie było”. (PAP)