Kozłowska z Fundacji Otwarty Dialog pluje na Polskę w Berlinie. „To nie tylko wsparcie dla mnie, ale też dla wszystkich, którzy walczą o wolność w Polsce” [VIDEO]

Ludmiła Kozłowska w Berlinie szkaluje Polskę/ Facebook
Ludmiła Kozłowska w Berlinie szkaluje Polskę/ Facebook
REKLAMA

Ludmiła Kozłowska z Fundacji Otwarty Dialog, antypolska aktywistka i bożyszcze „totalnej opozycji”, chciał obalić demokratycznie wybrany rząd w Polsce, a teraz płacze i szkaluje Polskę w Berlinie. Opowiada głupoty o końcu demokracji w Polsce i atakuje prezydenta Dudę. „Dziękuję za waszą pomoc. To nie tylko wsparcie dla mnie i mojego męża, ale też dla wszystkich, którzy walczą o wolność w Polsce” – bredziła, a Niemiaszki bili brawo.

Jak podaje onet.pl, wczesnym rankiem we wtorek 11 września Ludmiła Kozłowska wylądowała w Berlinie, gdzie w czwartek wzięła udział w wysłuchaniu w niemieckim parlamencie. Według onetu podstawą wydania wizy był „interes narodowy Niemiec”. Czyli ich interesem jest słaba i szkalowana na arenie międzynarodowej Polska – wiemy to od zawsze. Wizę dostała bez problemów.

REKLAMA

Samo szczucie na Polskę Kozłowskiej w niemieckim Bundestagu trwało na szczęście tylko siedem minut. Żona Bartosza Kramka pojawiła się w Berlinie z jasnym przekazem – by zaatakować demokratycznie wybrany polski rząd i wmówić opinii publicznej naszego zachodniego sąsiada, jak w Polsce jest źle i jak umiera demokracja.

Od początku robiła z siebie ofiarę, oskarżając członków rządu o utrudnianie pracy jej fundacji. Nie wspomniała, że jej ukochany stworzył wskazówki jak obalić polski rząd i doprowadzić do Majdanu w Warszawie.

-„Dziękuję za waszą pomoc. To nie tylko wsparcie dla mnie i mojego męża, ale też dla wszystkich, którzy walczą o wolność w Polsce. Nie wiem jaka będzie moja przyszłość. Tym bardziej dziękuję za szansę, jaką otrzymałam” – zaczęła szczucie na Polskę do niemieckich polityków. Ci, zasmuceni odpowiadali, że „Polska demokracja zmierza ku upadkowi”.

Całe jej wystąpienie zatytułowano: „Prawa człowieka w niebezpieczeństwie – demontaż praworządności w Polsce i na Węgrzech”.

Tak ta antypolska działaczka zapowiadała swój występ w niemieckim parlamencie:

„Opowiem na nim, jak polskie władze za pomocą dezinformacji, personalnych ataków i całego aparatu państwowego w postaci służb specjalnych, prokuratury, policji i przy pomocy kontroli celno-skarbowych, próbowały wyrzucić mnie z Polski. Obecna władza twierdzi, że szkodzę interesowi Polski. Ja uważam, że bronię interesu Polski i Europy, które nie są zbieżne z interesem PiS”.

Pytanie tylko jest jedno co robi minister Czaputowicz z tym faktem, że nasi sąsiedzi – nie przyjaciele, debatują nad praworządnością w naszym kraju? Jakim prawem wchodzą buciorami w nasze wewnętrzne sprawy? Panie ministrze weź sie Pan w końcu do roboty!

Nczas.com /nizalezna.pl/ Facebook

REKLAMA