
Podczas marszu Niepodległości prawdopodobnie doszło do próby prowokacji. Na wysokości Muzeum Narodowego w Alejach Jerozolimskich słychać było silne wybuchy petard. Policjanci w rynsztunku bojowym wybiegli od strony ulicy Smolnej i ustawili się w szpaler.
Na niby wspólnym marszu rządowym i narodowym doszło na początku do dziwnej sytuacji. Rządowa część pochodu ruszyła jako pierwsza i przeszła aż do mostu Poniatowskiego. Marsz Niepodległości organizowany przez narodowców nie ruszył za nimi. Powstała ponad kilometrowa wyrwa.
Część rządowa zatrzymała się na Moście Poniatowskiego i przez ponad pół godziny czekała na narodową część marszu.
Kiedy prawdziwy Marsz Niepodległości ruszył na wysokości Muzeum Narodowego w Alejach Jerozolimskich prawdopodobnie doszło do próby prowokacji. Nagle wybiegły siły interwencyjne policji w pełnym rynsztunku bojowym i ustawiły się w szpaler.
Ustawili się tam przedstawiciele opozycji totalnej z wielkim banerem „konstytucja”. Słuchać było wybuchy petard i ludzie masowo zaczęli skandować „raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę.”
Za strażą Marszu Niepodległości weszła – na czoło Marszu – grupa osób w kominiarkach. #ŚwiętoNiepodległości pic.twitter.com/vpUyKynd8F
— Sławomir Dynek (@Slawek_Dynek) November 11, 2018
Próba prowokacji. pic.twitter.com/I29Vx1tgTL
— Rafal Dudkiewicz (@RafalDudkiewic1) November 11, 2018
Oglądając nastrój ludzi w Mieście i czujność policji nie sądzę by chuligani oraz faszyści mieli jakąkolwiek szansę pic.twitter.com/NxJD0V3q62
— A.Romaszewska (@ARomasze) November 11, 2018
Prowokacja dobrze że race nie poleciały w kod pic.twitter.com/ABy5fBSFle
— Andrzej Holinka (@kobuz3) November 11, 2018