McDonald’s w Korei Północnej? Wysoki urzędnik wyjawia cele Kim Dzong Una

Kim Dzong Un i frytki z McDonald's
Kim Dzong Un i frytki z McDonald's/foto: YT, FB McDonald's

Korei Północnej zależy przede wszystkim na modernizacji swojej gospodarki i zagranicznych inwestycjach, które mogą ożywić ekonomię. Chung-in Moon, specjalny doradca prezydenta Korei Południowej ds. polityki zagranicznej i bezpieczeństwa wyjawił treść rozmów, do jakich doszło w czasie spotkania delegacji z obu państw w kwietniu.

Historyczne spotkanie, w którym uczestniczył Kim Dzong Un oraz Moon Jae-in stało się również okazją do rozmów bliskich współpracowników obu przywódców. W czasie obiadu, na jakim spotkały się delegacje państw koreańskich, jeden z doradców Kima miał stwierdzić, że Pjongjangowi zależy przede wszystkim na korzyściach ekonomicznych.

Stan północnokoreańskiej gospodarki pozostawia wiele do życzenia. Państwo nastawione na militaryzację oraz budowę potencjału nuklearnego nie jest w stanie finansować innych gałęzi gospodarki, które mogłyby ułatwić wyjście z ekonomicznej zapaści. Lekarstwem mogą się stać amerykańskie inwestycje.

ZOBACZ: Świetna wiadomość dla kibiców. Lewandowski chce grać także na MŚ w 2022 roku

Chung-in Moon, który uczestniczył w obiedzie i zdradził słowa północnokoreańskiego urzędnika, uważa, że zdobycie amerykańskiego kapitału to główny cel Kim Dzong Una w czasie negocjacji w Singapurze. Jego zdaniem inwestycje stanowiłby gwarancję dobrych stosunków i zabezpieczały Korę Północną. Pytany o przykłady doradca przyznał, że w Korei Północnej mogłaby powstać sieć McDonaldów oraz Trump Tower.

Amerykanie stawiają jednak twarde warunki. Waszyngton dąży do całkowitej i trwałej denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego. Wyrzeczenie się broni atomowej oznacza dla Pjongjangu pozbycie się najważniejszej karty przetargowej.

Spotkanie, które ma odbyć się jutro, ma wymiar historyczny. Niemniej jednak można liczyć bardziej, że zapoczątkuje ono pewien proces otwierania się Korei Północnej na świat, niż doprowadzi do wielkiego przełomu.

W interesie Kim Dzong Una jest zachowanie atomowego arsenału, który pozwala mu na eskalowanie zagrożenia w rejonie, co z kolei, jak pokazuje historia, stanowiło do tej pory najważniejszy element północnokoreańskiej polityki zagranicznej. Co więcej, przeciw denuklearyzacji z pewnością opowiadają się kręgi wojskowe, które co do zasady, są niechętne osłabianiu siły militarnej państwa. Kim musi się również liczyć z własnym społeczeństwem, wychowywanym w poczuciu ciągłego zagrożenia ze strony imperialnych zakusów USA oraz ich sojuszników.

Jeżeli jednak, w najbliższej przyszłości Koreańczycy z Północy będą mogli zjeść Big Maca a krajobraz państwa ozdobią złote łuki McDonald’s będzie to swoisty znak nowych czasów, nowej epoki.

PRZECZYTAJ: Szok! Ahmet pobił na śmierć. Został „skazany” na trening radzenia sobie z agresją

Źródło: dailymail.co.uk/nczas.com/PAP

7 KOMENTARZE

  1. Obaj giganci muszą przedyskutować redukcję uzbrojenia Północnych Komuchów a problem sprowadza się do tego, że koreański samolot, zarówno myśliwski MiG 17 jak i bombowy Ił 28, jest wielokrotnie tańszy od rakiety którą by go chcieli strącić Amerykanie a nawet są one tańsze od pocisków do działka M61 Vulcan z myśliwca F16.
    Taki to jest problem z czerwonymi żółtymi i prezydentem o słomianych włosach.

    • Poza tym, to te ich rakiety są zupełnie (prawie) niegroźne ponieważ one się wzbijają pionowo i spadają głównie na łeb tym żółtym-czerwonym.
      Ostatnia wzbiła się na 1700 km i spadłą 900 km od miejsca wystrzelenia.
      O jakimkolwiek celowaniu nie ma nawet mowy.

  2. Czyżby Korea Północna podąży drogą Chin i też wypierdoli Marksa i Engelsa na śmietnik historii?

    • Niestety jeszcze nie wypierdolili…w szkolach dalej (teoretyczny) Marks. Ale gospodarczo to faktycznie mieszanka keynesizmu i monetaryzmu na gorze, i niemalze anarchiczny rynek na dole.

  3. „Stan północnokoreańskiej gospodarki pozostawia wiele do życzenia.”
    Niedopowiedzenie tysiąclecia :p

Comments are closed.