Co to znaczy „rzymski katolik niewierzący”? Jacy są najwięksi wrogowie Kościoła? Dlaczego lewactwo chce zniszczyć rodzinę? Prof. Bogusław Wolniewicz odpowiada

Prof. Bogusław Wolniewicz (22 września 1927 - 4 sierpnia 2017). Foto: yt.com
Prof. Bogusław Wolniewicz (22 września 1927 - 4 sierpnia 2017). Foto: yt.com

Poniższy fragment pochodzi z wywiadu rzeki „Wolniewicz. Zdanie własne”, który z prof. Bogusławem Wolniewiczem (1927 – 2017) przeprowadził dr Tomasz Sommer.

Tomasz Sommer: – Co to znaczy rzymski katolik niewierzący?

Prof. Bogusław Wolniewicz: – „Niewierzący”, bo nie wierzy, że czuwa nad nami jakaś Opatrzność, ani że czeka nas coś po śmierci.

A „rzymski katolik”, bo rozumie, że cywilizacja Zachodu stoi na chrześcijaństwie, i że jego tradycje najpełniej i najlepiej wciela i przechowuje święty Kościół powszechny.

Dlatego komu nasza cywilizacja miła, ten winien tego Kościoła bronić i go wspierać.

Ponadto zaś jestem ochrzczony, w kościele św. Jana w Toruniu; przecież to chrzest czyni chrześcijanina. Więc o co chodzi? Sekciarstwem zawiewają mi takie pytania.

TS: – Jacy są w tej chwili najwięksi wrogowie Kościoła w naszej rzeczywistości? Bo niewątpliwie na naszych oczach toczy się w tej chwili, trwająca zresztą od dziesiątków lat, wojna o Kościół?

BW: – Głównym wrogiem Kościoła jest oczywiście diabeł. Bo choć nie wierzę w Opatrzność, to w diabła wierzę, a mówiąc mniej obrazowo – w diabelstwo. Zbyt widoczna jest w świecie jego obecność, jej oznaki nazywam „epifaniami diabła”.

Sądzę wręcz, że to, czy ktoś wierzy w tę obecność, czy nie, jest najprostszym sprawdzianem jego duchowej prawo – lub lewoskrętności.

Kant ani Elzenberg nie wierzyli, nie mówiąc o Kotarbińskim lub Marksie; a ja wierzę. Nawet więcej: ja nie muszę w to wierzyć, bo ja to wiem. Ale w teologię sił wyższych nie będziemy się tutaj zapuszczali.

Z sił niższych zaś największym wrogiem Kościoła, i chrześcijaństwa w ogóle, jest lewactwo: ten polityczny wykwit lewoskrętności.

Przez lewactwo rozumiem nieprzepartą chęć do naprawiania świata według własnych wyobrażeń, nie liczącą się z realiami natury ludzkiej – a przez to nader skłonną, by swe zbawienne pomysły wdrażać pod przymusem. (Stąd słynne „zapędzanie bagnetami do raju”; albo, jak w owładniętej dziś lewactwem Unii Europejskiej, na razie jeszcze tylko ustawami.)

Światowe lewactwo to międzynarodówka komunistycznych mutantów. W jakimś opętańczym szale dąży ona do zniszczenia cywilizacji Zachodu: do samych fundamentów.

W tym dążeniu trafia na dwie główne przeszkody. Stanowią je dwie prastare instytucje naszego życia społecznego: rodzina i Kościół. Lewactwu są one obrzydłe, nie do zniesienia.

CZYTAJ DALEJ DLACZEGO RODZINA PRZESZKADZA LEWACTWU ->