Wielkie kary za niepoprawne treści? Niemcy rozważają cenzurę internetu

Ministerstwo sprawiedliwości w Niemczech chce wprowadzić wielkie finansowe kary za „rozpowszechnianie karalnych treści” na Facebooku, Twitterze i w innych e-publikatorach. Projekt przewiduje grzywny aż do wysokości 50 mln euro, jeżeli te e-firmy nie usuną „karalnych treści”, w tym tzw. mowy nienawiści, w ciągu 24 godzin od wpłynięcia zażalenia.

Ponadto co trzy miesiące te firmy miałyby opracowywać i publikować swoje systematyczne sprawozdania na temat realizacji tych zażaleń, skarg itd. – składanych przede wszystkim przez urzędy i inne instytucje państwowe. Jeśli tego nie zrobią albo nie uwzględnią „uzasadnionych” zażaleń, to również zapłacą karę. A osoba odpowiedzialna, która nie usunie postu zawierającego treści karalne lub zrobi to za późno, będzie musiała liczyć się z karą do 5 mln euro – poinformował minister „sprawiedliwości” Heiko Maas z SPD.

Ten partyjny towarzysz Martina Schulza, a także inni urzędnicy, jak np. lewicowa ministerka ds. młodzieży i rodziny Manuela Schwesig, w ostatnich tygodniach „naciskali na media społecznościowe”, aby te ukróciły panującą w nich rzekomo „plagę fejków i mowy nienawiści”, które powinny być „jak najszybciej usuwane”. Minister Maas stwierdził, że „największym problemem jest to, iż platformy społecznościowe nie traktują poważnie skarg swoich własnych użytkowników”.

Zapowiedział, że w najbliższych tygodniach usuwanie ze wspomnianych mediów „fejków” i „mowy nienawiści” będzie w Niemczech uważnie monitorowane. A „jeśli stwierdzimy, że w dalszym ciągu będzie z nich usuwanych zbyt mało karalnych wpisów, wtedy będziemy zmuszeni wyciągnąć konsekwencje prawne” – oświadczył socjalistyczny minister. Zagroził też portalom, że doprowadzi do uchwalenia odpowiednich regulacji także w instytucjach UE.

Należy przypomnieć, że już 14 stycznia br. rządzące Niemcami partie (CDU/CSU i SPD) porozumiały się w sprawie „ostrzejszego kursu wobec mowy nienawiści i nieprawdziwych lub zmanipulowanych informacji” zamieszczanych w sieci. Volker Kauder z CDU w wywiadzie udzielonym „Rheinische Post” powiedział, że grzywna za publikowanie takiej „mowy” i informacji „musi być skuteczna”.

Musi ona być „na tyle wysoka”, że nawet takie wielkie media jak np. Facebook dotkliwie ją odczują. Bo jego zdaniem, Facebook, Twitter i inne serwisy „wciąż nie wywiązują się w należyty sposób z obowiązujących przepisów” co do szybkiego usuwania karalnych treści.

CZYTAJ DALEJ: JAK WŁADZA UZASADNIA DRAKOŃSKIE KARY I CENZURĘ

  • Marek Zadrożniak

    I co? Żydki łapią za gardziołka głupich gojów?
    Aż miło popatrzeć jak złupią frajerów.

    • psylo

      A Ty co, Murzyn?

  • Adam Weishaupt

    Oczywiście chodzi o objęcie państwową cenzurą mediów społecznościowych, najczęściej posługujących się platformami zagranicznymi (amerykańskimi), a więc pozostającymi dotychczas poza zasięgiem władz krajowych. Gdyby chodziło bowiem o „mowę nienawiści”, wystarczyłoby wprowadzić przepis o odpowiedzialności karnej właściciela danego medium, a resztę rozwiązałyby prywatne pozwy znieważonych osób i grup. Proponowany projekt oznacza, że to organ państwowy będzie decydować, które treści są obraźliwe dla prywatnych ludzi, co stanowi działanie o charakterze dość mocno totalitarnym (przypominam, że totalitaryzm to nie dyktatura, a ustrój, w którym władza, o dowolnej legitymacji, ma kontrolę nad większością działań osób i instytucji prywtanych).

  • lyashk Sullin

    Niemcy umierają… Na trupie Niemiec będzie Nowy Wspaniały Świat. Trzeba pilnie opuścić UE.