Miliarder plecie takie bzdury, że ciężko uwierzyć. Wymienia pozytywne strony trzęsień ziemi. To jedno zdanie każdy powinien zapamiętać

Trzęsienie ziemi
Trzęsienie ziemi w Meksyku. / Źródło: Twitter

Meksykański magnat, Carlos Slim, powiedział we wtorek tak niewyobrażalną głupotę, że aż trudno w to uwierzyć. Jednego możemy być pewni, pan Slim nie czytał „Co widać, czego nie widać” Frederica Bastiata.

Carlos Slim stwierdził, że trzęsienia ziemi, które miały miejsce we wrześniu w Meksyku i spowodowały śmierć 47 osób oraz ogromne straty w infrastrukturze, stworzą miejsca pracy i napędzą gospodarkę ze względu na konieczną odbudowę.

Jest pozytywna strona (trzęsień ziemi – Red.), bez wątpienia stworzą się nowe miejsca pracy, ruszy gospodarka. Szczególnie w obszarach ubogich, marginalizowanych i o niskich dochodach będzie to pozytywny czynnik aktywności gospodarczej – powiedział Slim.

Zobacz także: To jest masakra! Światowa organizacja o polskiej służbie zdrowia. Tak źle jeszcze nie było

Jego zdaniem gospodarka ruszy – to pewne, wzrośnie zatrudnienie, bo ktoś musi odbudować potrzebne szkoły, rynki i dziedzictwo kulturowe. Aż dziwne, że Slim nie postuluje sztucznego wywoływania trzęsień ziemi, no powiedzmy raz na pół roku, wtedy to dopiero gospodarka Meksyku musiałaby pędzić jak szalona!

Carlos Slim, mimo że został milionerem, nie jest człowiekiem zbyt inteligentnym. Gdyby był, to wiedziałby, że coś takiego jak mit zbitej szyby, czy w tym przypadku pozytywnych skutków katastrofy naturalnej zostały obalone już wieki temu przez Bastiata.

Na jednej z pierwszych stron jego pamfletu „Co widać, czego nie widać” pada krótkie zdanie, które Slim powinien zapamiętać: Niszczenie nie przynosi zysku!

Czytaj więcej: Ziemkiewicz komentuje nowy „głupi pomysł PiS”. „Związki zawodowe istnieją po to, żeby sobie coś załatwić, kosztem pracowników”

  • Ultima Thule

    Jeżeli trzęsienie ziemi zniszczyło mienie ludzi biednych, to będą się oni musieli od nowa dorabiać.
    Jeżeli trzęsienie zniszczyło mienie ludzi bogatych, to zamiast zapłacić ludziom biednym za strzyżenie trawy w ogródku, będą musieli sami odrabiać swoje majątki.

    Jest oczywiste, że logiki nie da się oszukać, ale da się oszukać ludzi, co robią przecież politycy. A miliarder nie jest „przedsiębiorcą”, tylko politykiem, bo żaden człowiek nie jest w stanie stać się miliarderem bez bycia jednocześnie zakłamanym, cynicznym, sprzedajnym politykiem. Przykładem jest Elon Musk, który rżnie amerykańskiego podatnika na grube miliardy bardziej, niż kiedyś robiła to NASA …