Do Polski wracają ekstremiści. Naukowcy ostrzegają: wśród obywateli państw V4 walczących dla Państwa Islamskiego najwięcej jest Polaków

ISIS bojownicy ewakuacja
Bojownicy ISIS - zdjęcie ilustracyjne.

Wśród zagranicznych bojowników wracających z dawnego obszaru Państwa Islamskiego, czy walczących na Ukrainie mogą być także osoby pochodzące z Polski – mówi ekspert ds. terroryzmu prof. Ryszard Machnikowski z Uniwersytetu Łódzkiego.

„Ci ludzie nabyli pewne umiejętności, zdobyli pewne doświadczenie bojowe i mogą stanowić realne zagrożenie dla bezpieczeństwa państw, w których osiądą” – ocenił ekspert.

Zobacz też: „Budżet wojenny”? Amerykański Kongres uchwalił finansowanie armii na rok 2018. Miliardy na działania przeciwko Korei Północnej

Prof. Ryszard Machnikowski i mgr Arkadiusz Legieć opublikowali artykuł poświęcony temu zjawisku w jednym z najbardziej prestiżowych periodyków internetowych dot. międzynarodowego terroryzmu „Terrorism monitor” wydawanym przez Jamestown Foundation.

Tematem publikacji była kwestia tzw. zagranicznych bojowników pochodzących z krajów Europy Środkowo-Wschodniej, głównie z krajów Grupy Wyszehradzkiej, czyli bojowników z Polski, Czech, Słowacji i Węgier, biorących udział w walkach na obszarze Bliskiego Wschodu oraz na Ukrainie.

Prof. Machnikowski w rozmowie zwrócił uwagę na pewne trendy.

„Jeżeli chodzi o kierunek – Syria czy Irak – czyli w zakresie zainteresowań bojowników, którzy walczyli w imieniu Państwa Islamskiego, czy też czują się związani z ISIS, zdecydowanie największą liczbę stanowią Polacy i Polki, może nie jako bojowniczki, ale w każdym bądź razie jako osoby, które udawały się w rejon Syrii i Iraku aby dostać się na teren tzw. Państwa Islamskiego” – zaznaczył ekspert.

Według niego są trzy grupy bojowników pochodzących z Polski: rdzenni Polacy, ci którzy otrzymali polskie obywatelstwo, ale pochodzą z innych krajów oraz rezydenci, którzy przyjechali do naszego kraju i otrzymali status legalnego pobytu. I – zdaniem prof. Machnikowskiego – w przypadku Syrii i Iraku liczba bojowników pochodzących z Polski jest zdecydowanie największa spośród krajów Grupy Wyszehradzkiej.

Zdaniem eksperta, trudno podać dokładną ich liczbę. „To jest bardzo trudne do określenia, ale zakładamy, że w granicach od 20 do 50 osób mogło przedostać się z Polski, choć jest to szacunek dość ostrożny” – ocenił.

Drugim kierunkiem wyjazdu zagranicznych bojowników, pochodzących z krajów Grupy Wyszehradzkiej jest konflikt na Ukrainie.

Zobacz też: Oficjalnie ISIS zostało pokonane, a mimo to USA planują „długoterminową” obecność militarną w Syrii!

W tym przypadku – zdaniem eksperta – ta liczba bojowników jest już dużo łatwiej mierzalna, bowiem bardzo często pokazują oni swoje twarze w internacie, na różnego rodzaju portalach społecznościowych.

„Udało się zidentyfikować ponad 100 takich osób – największa ich liczba pochodzi ze Słowacji, nieco mniejsza z Czech. Polaków jest nieco mniej, ale również i oni się trafiają” – dodał.

Prof. Machnikowski zwrócił uwagę, że jest to zjawisko, które może niepokoić.

„Dlatego, że część tych ludzi być może po prostu straci życie na polu bitwy czy to w Syrii, Iraku czy na Ukrainie, i w ten sposób ich przygoda z wojną się zakończy. Natomiast część z nich na pewno przeżyje, a możemy jednoznacznie stwierdzić, że to są ludzie, których da się zaliczyć do gatunku ekstremistów” – zaznaczył.

Jego zdaniem, ci bojownicy, którzy będą wracali z tamtych regionów będą albo poszukiwali kolejnych miejsc, gdzie będą mogli uczestniczyć w podobnych działaniach, albo będą stanowili przynajmniej potencjalne zagrożenie dla bezpieczeństwa tych państw, w których się znajdą. A – jak zwrócił uwagę – to niekoniecznie muszą być kraje ich pochodzenia, bo równie dobrze mogą osiedlić się gdzie indziej.

„Bardzo wiele teraz słyszymy o obawach zachodnich służb bezpieczeństwa przed wracającymi z dawnego obszaru Państwa Islamskiego bojownikami, obywatelami tamtych krajów. I dobrze byłoby, żebyśmy uświadomili sobie, że wśród nich mogą być Polacy” – podkreślił prof. Machnikowski.

Według niego, nie chodzi tylko o bojowników z Syrii i Iraku, ale także walczących po obu stronach konfliktu na Ukrainie.

„Część tych osób pochodzących z Grupy Wyszehradzkiej przyłączała się do obozu prorządowego, i uczestniczyli w walce po stronie prorządowej – co ciekawe, to była mniejszość. Natomiast zdecydowana większość dołączała się do tzw. separatystów wspieranych, bardziej lub mniej bezpośrednio, przez Rosję” – ocenił.

Zobacz też: Wiktor Orban zdradza szatański plan Brukseli. Celem całkowite zniszczenie państw narodowych, wyrugowanie chrześcijaństwa i utworzenie Stanów Zjednoczonych Europy

Jego zdaniem, ci ludzie nabyli pewne umiejętności, zdobyli pewne doświadczenie bojowe i mogą stanowić realne zagrożenie dla bezpieczeństwa państw, w których osiądą.

„Celem naszej publikacji było zwrócenie uwagi, że to zjawisko nie ogranicza się tylko i wyłącznie do krajów takich jak Francja, Niemcy, Wielka Brytania czy Hiszpania, chociaż tam ilościowo jest większe. Natomiast także dotyczy takich krajów jak Polska oraz krajów z nią sąsiadujących, czyli Czech, Słowacji oraz Węgier” – zakończył prof. Machnikowski. (PAP)