Wojciech Popiela o podatku liniowym (wywiad)

Dziennik Polski: Co dla przeciętnego Kowalskiego oznaczałoby wprowadzenie podatku liniowego?

Wojciech Popiela: To zależy. Zależy jakiej wysokości byłby to podatek, co z ulgami i kwotą wolną od podatku. W najlepszym, postulowanym przez UPR (…) przypadku, oznaczałoby to, że więcej pieniędzy zostało by Kowalskiemu w kieszeni. (…)

DP: Niektórzy ekonomiści uważają, ze po wprowadzeniu PL mogą stracić najubożsi, a sam podatek przyczyni się tylko przedsiębiorcom – czy tak rzeczywiście będzie?

WP: (…) Jeśli zmiany podatkowe, także wprowadzenie liniowego, sprawiają, że rozmiar konfiskaty naszych dochodów maleje, czyli ludziom zostanie w kieszeni więcej pieniędzy, to WSZYSCY na tym zyskają – przede wszystkim najubożsi, którzy akurat niczego nie odliczają. Oczywiście skompromitowane idee ekonomiczne mają ciągle wielu wyznawców, ale to przestarzałe gusła. Pora na nowoczesną politykę podatkową!

DP: Skoro Pana zdaniem Podatek Liniowy tak dobrze przysłuży się gospodarce to dlaczego w państwach Europy Zachodniej nie obowiązuje on?

WP: Ryby najłatwiej łowić w mętnej wodzie… W niektórych krajach na zachodzie system emerytalny już się sypie i właśnie trwają strajki jak za czasów sprzed stanu wojennego w Polsce. Rządzące tam partie socjalistyczno-demokratyczne przez lata skłócały ludzi wmawianiem im, że procentowy podatek od dochodu i to jeszcze progresywny, to szczyt sprawiedliwości społecznej. 12 procent z tysiąca to dziesięć razy mniej niż 12 procent z dziesięciu tysięcy. Progresja jako rzekoma sprawiedliwość społeczna jest błyskotliwym kłamstwem. Kto by chciał się starać, by oddawać 40 czy 70 procent dochodów? By jednak ludzie przedsiębiorczy nie uciekali masowo – wymyślono ulgi. Osoby o mniejszych dochodach mami się więc rzekomą sprawiedliwością, a bogatszym daje się ulgi. Ulgi te niestety w żaden sposób nie racjonalizują wydatków, ale pozwalają zachować chęć do pracy u osób mających pomysły i ponoszących gospodarcze ryzyko.

Niedawno pan prezydent Bush powiedział do pana Putina, że zazdrości mu podatku liniowego w wysokości 13 procent i że w Ameryce dojście do atmosfery pozwalającej go wprowadzić jeszcze potrwa. Liniowy podatek w wysokości 10 procent miała Irlandia. Niemcy mają recesję, Rosja 5-cio procentowy wzrost PKB. Teraz niski podatek liniowy wprowadza Ukraina i Słowacja. Czas na Polskę.

DP: Ile w naszym kraju powinien wynosić podatek liniowy i co z kwotą wolną od podatku?

Podatek liniowy to tylko pierwszy krok. Prócz niego jest cała masa innych podatków. Niezbędna jest deregulacja gospodarki, inaczej będzie to tylko pudrowanie ropiejącej rany. Według danych niezależnych ekspertów oraz Ministerstwa Finansów rzeczywiste oprocentowanie dochodów Polaka oscyluje wokół 15%. Dlatego wysokość podatku liniowego musi być mniejsza od tych 15%. Dwanaście byłoby chyba najniższą obecnie stawką w Europie.

Podobnie kwestia kwoty wolnej od podatku. Jeśli jakikolwiek rząd chce poważnie podejść do problemu, nie może prowadzić polityki stosowanej przez ostatnie 14 lat, to jest obniżania podatków przez ich zwiększanie…

Celem odpowiedzialnego rządu, który chce doprowadzić do likwidacji bezrobocia i wzmocnienia naszej gospodarki musi być zmniejszenie obciążeń podatkowych i parapodatkowych. Tylko zmniejszenie podatków da szansę na wzrost gospodarczy, a tym samym na zmniejszenie bezrobocia.

Wywiad w nieco zmienionej wersji ukazał się w „Dzienniku Polskim” w 2003 r.

(źródło)

Comments are closed.