Likwidacja całej populacji dzikich wielbłądów jako remedium na globalne ocieplenie

Jedwabne. Rekonstrukcja mordu - WYSYŁKA OD RĘKI!
Jedwabne. Rekonstrukcja mordu - WYSYŁKA OD RĘKI!

W dniu wczorajszym (tutaj) informowaliśmy o pierwszych, „sezonowych” (przedwakacyjne upały za oknami…) pomysłach lewicy na walkę z globalnym ociepleniem. Wśród urzędniczych planów – groźnych dla kieszeni podatnika – wymieniliśmy m.in. pomysł opodatkowania paliwa lotniczego i morskiego oraz obłożenia specjalną daniną samochodów zarejestrowanych na terytorium Unii Europejskiej. Artykuł zakończyliśmy konkluzją, że sezon na walkę z „globciem” można uznać za otwarty i wkrótce usłyszymy o kolejnych, kosztownych pomysłach ograniczenia emisji dwutlenku węgla do atmosfery (zgodnie z zielonym paradygmatem to m.in. CO2 emitowane przez ludzi i zwierzęta walnie przyczynia się do zmian klimatu). Na pierwszą, dosyć oryginalną sugestię uporania się z rzekomym problemem nie musieliśmy długo czekać

Polska Agencja Prasowa poinformowała, że australijskie władze rozważają redukowanie gazów cieplarnianych na drodze eksterminacji… wielbłądów. Taka sugestia znalazła się w przestawionym w czwartek dokumencie konsultacyjnym ministerstwa ds. zmian klimatycznych i energetyki. Według relacji PAP na pomysł wpadła firma Northwest Carbon z Adelaide. Jej zdaniem „należy wybić całą, ponad milionową populację dzikich wielbłądów, ponieważ wydalane przez te ssaki gazy przyczyniają się do efektu cieplarnianego”. Skutki eksterminacji wielbłądów przyrównano do hipotetycznego usunięcie z australijskich dróg ok. 300 tys. samochodów. Według Northwest Carbon każdy wielbłąd wydala rocznie nawet 45 kg metanu czyli równowartość tony CO2. Co więcej zabijane z helikopterów i samochodów terenowych zwierzęta można by wykorzystać do produkcji pożywienia dla innych mięsożerców.

Hiszpańska agencja prasowa EFE przewiduje, że idea – określana przez australijskich pomysłodawców jako przejaw „narodowej innowacyjności” – może się spotkać z dużym, społecznym poparciem. Oczywiście poparciem nie mającym nic wspólnego z chęcią walki z GLOBCIEM! Dzikie wielbłądy powodują bowiem szkody w uprawach o równowartości 7,5 mln euro rocznie; zdarza się im również zanieczyszczać źródła wody (np. te, z których korzystają Aborygeni) oraz powodować śmiertelne wypadki na drogach. Jest więc możliwe, że pod pretekstem walki z globalnym ociepleniem, australijski parlament postanowi rozwiązać jeden z problemów rodzimych farmerów. Pomysł „pro-ekologicznego uboju wielbłądów” zostanie poddany głosowaniu przegłosowany w przyszłym tygodniu.

Comments are closed.