Korwin-Mikke: Panie Kaczyński! Gdzie jest rozliczenie PO z afer? Przecież miało być…

PiS obiecywało, że weźmie się za rzekome afery robione za rządów PO z PSL – no i minął rok z okładem, a te afery nadal są „rzekome”. Nic się nie dzieje. Nie ruszono nawet sprawy dostawy do Polski pociągów Pendolino – co byłoby o tyle ułatwione, że Alstom sprzedawał swoje pociągi do jedenastu krajów; w dziesięciu trwają już procesy antykorupcyjne – a w jedenastym, w którym obiecano walczyć z korupcją w czasach PO-PSL, nadal szyto-kryto.

Co najprawdopodobniej bierze się stąd, że w wylizywaniu tych konfitur brały też udział języczki ludzi związanych z PiS.

Jedyna afera, w kwestii której się coś dzieje (ale niemrawo), to sprawa Amber Gold. Tyle że nie ma ona nic wspólnego z rządami PO-PSL! To była po prostu firma, założona najprawdopodobniej od początku jako „łagodna złota piramida”, nie miała nic wspólnego z urzędami ani spółkami reżymowymi – a to, że maczał tam paluszki syn p.Donalda Tuska, świadczy co najwyżej o błędach wychowawczych w tej rodzinie. Najprawdopodobniej, znając czołobitność polskich urzędów w stosunku do celebrytów, wzięto go do siuchty jako tarczę – co oczywiście w niczym go nie usprawiedliwia. Jednak np. syn śp. Małgorzaty Thatcherowej, Marek, też był zamieszany w aferę korupcyjną, i to na międzynarodowa skalę – a nikt z tego powodu nie mówił o korupcji w administracji torysów!

Gdy kilkanaście lat temu modna była afera węglowa (co przypłaciła śmiercią – nie jestem pewien, czy samobójczą – śp. Barbara Blidowa, osoba bardzo honorowa), przepowiadałem, że obydwa końce pozostaną w wodzie, ponieważ afera jest OGROMNA, a maczają w niej paluchy wszyscy: z PSL, z SLD, z UW, z PC, z AW„S” (pod takimi szyldami występowali wtedy dzisiejsi cwaniacy). W czasach dzikiego, drapieżnego kapitalizmu afera „panamska”, choć też brali w niej udział ludzie ze wszystkich stron politycznego spektrum, została jednak wyjaśniona (choć niektóre wyroki były zastanawiająco niskie). Natomiast socjalizm jest to jedna zorganizowana korupcja – więc wyjaśnienie takiej afery mogłoby być zabójcze dla całego systemu politycznego.

Poza aferami w ścisłym sensie działa też bezczelne, choć legalne, zawłaszczanie aparatu państwowego. Właśnie „Puls Biznesu” starannie przeanalizował dane – i wyszło, że po czterech latach rządów PO z PSL zajęli oni ponad 400 ważnych synekur – co wtedy politycy i publicyści PiS określali mianem „Teraz, k***a, my!”. Tymczasem po raptem roku rządów „bojowników z korupcją” zajęli oni (bądź stworzyli…) ponad tysiąc rozmaitych synekur! Ta rządząca Polską mafia, w niczym nie kontrolowana (bo wtedy ci z PO donosili na tych z PSL – i odwrotnie), spokojnie głosi, że będzie nas doić jeszcze dwie albo i trzy kadencje.

W jaki sposób? Cóż, mamy przecież d***krację! Na wspólników przestępstwa wzięto rodziny z dwojgiem dzieci, które przekupiono „500 plus” – a także emerytów, który przekupiono (co prawda i tak im się to należało…) powrotem socnormalności w emeryturach. A – i jeszcze chcą podnieść bezrobotnym zasiłki do połowy płac-minu. Teoretycy i macherzy z PiS zapewne wyliczyli, że wraz z rodzinami przestępczy gang liczy już ponad 50% „obywateli” – a to oznacza, że mają oni prawo legalnie rabować pozostałe 49%.

Bo oczywiście zabranie komuś 700 zł po to, by wręczyć mi 500 zł, jest działalnością przestępczą. Ja te pieniądze przekazuję na Fundację Indywidualnego Kształcenia – ale, szczerze pisząc, oznacza to tylko tyle, że zamiast mnie ta zacna fundacja może w każdej chwili zostać oskarżona o czerpanie zysków z działalności przestępczej. Dokładnie tak samo jak w PRL – kto dostał talon na samochód czy przydział blachy na dach (po cenie urzędowej, niższej znacznie od rynkowej), ten już był swój, czerpał zyski z działalności przestępczej.

I nic się z punktu widzenia moralnego nie zmieniło. Socjalizm to socjalizm. Ustrój przestępczy ze swej natury. I jeśli się akceptuje tę zbrodniczą naturę – no to już spokojnie można w tym ustroju żyć. Ja też w nim żyję. Tyle że mnie to przeszkadza. Natomiast inni po prostu przywykli i uważają to za coś normalnego – podobnie jak kanibale za normalność uważają zjadanie ludzi. O wiele łatwiej jest wtedy żyć. I polędwiczka lepiej smakuje…

Niedawno, komentując gigantyczna korupcję w PiS, wziąłem się za obronę tej partii, pisząc: „To wszystko prawda – ale to właśnie dowodzi, że PiS jest partią na wskroś d***kratyczną. Zwolennicy PiS nie muszą się wstydzić. Tak właśnie powinna wyglądać d***kracja! W tych dniach władzę w USA obejmie p.Donald Trump – i w Stanach posady straci półtora miliona zwolenników Demokratów, a obsadzi je półtora miliona zwolenników Republikanów.

Tam otwarcie się mówi, że d***kracja to system łupów (spoils system). Kto wygra wybory – łupi ludzi. A Polakom wmawiano, że d***kracja to coś dobrego, rzecz niemal święta… I teraz – takie zaskoczenie…

W monarchii w ogóle urzędników jest mało, bo król musiałby ich utrzymywać z własnej szkatuły. A jeśli muszą być, to król wybiera uczciwych i kompetentnych – we własnym interesie. Premier natomiast musi odpłacić się za poparcie w wyborach, zadbać o poparcie w następnych… Kosztują i okradają? Może – ale nie jego! W d***kracji (a nawet w republice) inaczej być nie może. M.in. dlatego jestem monarchistą. Jeśli ktoś chciał w Polsce d***kracji parlamentarnej – to ją ma. PiS jest jej najdoskonalszym wcieleniem.

Tak więc wszelka walka z PiS musi toczyć się pod hasłem: „PRECZ Z D***KRACJĄ!”. I muszę tu powiedzieć, że coraz więcej ludzi przyznaje mi rację. Nawet w Parlamencie Europejskim! Zresztą – szefem PE, na miejsce tow. Marcina Schulza, został p.Antoni Tajani (czyta się, jak się pisze!!!) – jeszcze kilkanaście lat temu członek młodzieżówki włoskiej Partii Monarchistycznej. Naprawdę chyba coś się zmienia – nie tylko w Hameryce!

Comments are closed.