
Ceny leków rosną, aptek ubywa, a Naczelna Izba Aptekarska wieści sukces po wprowadzeniu ustawy zwanej „apteką dla aptekarza”, za którą lobbowała.
Z danych firmy badawczej PEX Pharma Sequence wynika, że od wejścia w życie nowej ustawy aptekarskiej, w ciągu 2 miesięcy – do sierpnia 2017 ceny leków OTC (bez recepty) wzrosły o 4,1 proc. w a leków nierefundowanych wydawanych na receptę aż o 6,4 proc.
Tymczasem Naczelna Izba Aptekarska, która forsowała ustawę i doprowadziła do jej uchwalenia uważa, że jest coraz lepiej, bo np ceny masła poszły w górę aż o 44%.
– Przeprowadzone przez QuintilesIMS badania dowodzą, że wśród TOP50 najlepiej sprzedających się produktów w aptekach, średnia cena opakowania wzrosła jedynie o 2,9 proc., przy obecnej inflacji na poziomie 2 proc. Zmiana cen utrzymuje się zatem na poziomie z lat ubiegłych i pozostaje bez związku ze wspomnianą regulacją. Porównując branżę farmaceutyczną ze spożywczą, gdzie wzrost cen jest o wiele bardziej widoczny – masło (+44%), chleb (+11%), mleko (+4%), czy mięso (+26%) – zdecydowanie widać stabilizację i zrównoważenie rynku – pisze w swym komunikacie Naczelna Izba Aptekarska.
Izba nie podaje jednak za jaki okres odnotowano wzrost i w swym komunikacie pisze tylko o 50 produktach, podczas gdy PEX Pharma Sequence pisze o podwyżce cen leków na całym rynku.
Drugi miesiąc z rzędu spada też liczba aptek. Najgorsze jest jednak to, że do inspekcji farmaceutycznych np. w lipcu na całą Polskę złożono tylko jeden wniosek o otwarcie nowej apteki, podczas gdy rok wcześniej aż 105.
– Jeśli dodamy do tego fakt, że średnio w Polsce zamyka się 82 aptek miesięcznie, a liczba nowych wniosków dramatycznie spadła, spadek liczby aptek w Polsce rozpocznie się na dobre za ok. 2 – 3 miesiące. W tym czasie inspekcja farmaceutyczna zakończy „przerabiać” zwiększoną liczbę (ok. 500) wniosków, które wpłynęły do niej w czerwcu, tuż przed zamknięciem rynku – powiedział w rozmowie z portalem businessinsider, Marcin Nowacki ekspert Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.
To m.in efekt nowych przepisów, które przewidują, że nowa apteka ma przypadać na co najmniej 3 tysiące mieszkańców. Jeśli mieszkańców jest mniej, to nowa placówka może powstać w odległości minimum 1 kilometra. W praktyce może to oznaczać monopol jednej apteki w miejscowościach liczących mniej niż 6 tys. mieszkańców.








