Bunt u Merkelowej i Schulza. Niemcy wciąż bezradni. Już drugi miesiąc nie są w stanie powołać rządu

REKLAMA
Angela Merkel.
Angela Merkel. Foto: PAP/EPA

Unia Młodych – młodzieżówka CDU z Dusseldorfu wezwała Merkel do dymisji. Zarzuca jej, iż potrzebę władzy stawia wyżej niż politykę partii, i że była nieprzygotowana do prowadzenia rozmów z Zielonymi i FDP.

Na początku tygodnia liberalna FDP zerwała trwające ponad miesiąc rozmowy o utworzeniu rządu z blokiem chadeckim CDU/CSU i Zielonymi. W tej sytuacji prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier, który chce uniknąć wyborów, nakłania Socjaldemokratyczną Partię Niemiec (SPD) do zmiany decyzji o przejściu do opozycji.

REKLAMA

Zobacz też: Sprzęt AGD tej firmy odpowiada za największą liczbę pożarów. Dane mogą przerażać. Chodzi głównie o pralki i suszarki

Po spotkaniu z prezydentem szef SPD Martin Schulz, który wcześniej kategorycznie wykluczał rozmowy z Merkel, oświadczył, że jest gotowy do podjęcia dialogu. Warunkiem rozpoczęcia rozmów jest jednak zgoda całej partii. Tymczasem nie ma jej.

Socjaldemokraci mają własne kłopoty. Schulz ma bunt młodzieżówki we własnej partii – Jusos. W piątek na zjeździe w Saarbruecken młodzi socjaliści wypowiedzieli się przeciwko koalicji z blokiem chadeckim CDU/CSU Angeli Merkel.

Kevin Kuehnert, szef Jusos powiedział, iż planują w ciągu najbliższych dwóch lat „zadymę” w partii, by w ten sposób doprowadzić do jej odnowy. Zapowiedział, że będą chcieli „dobrać się” do dużych majątków.

Młodym lewakom znacznie bliżej do Zielonych niż do tłustych kocurów z CDU.

Steinmeier zaprosił w czwartek na rozmowę do swojej siedziby, pałacu Bellevue, Merkel i Schulza oraz przewodniczącego CSU Horsta Seehofera.

Podczas zjazdu w Kuehlungsborn doszło do zgrzytu. Jeden z delegatów, Wolfgang Grieger, wezwał Merkel do ustąpienia.

12 lat polityki energetycznej to farsa. Polityka obronna fatalna – mówił, krytykując politykę rządu. – Dziś nadszedł dzień, by powiedzieć: cesarz jest nagi – kontynuował Grieger, zarzucając Merkel „brak patriotyzmu i żądzę władzy”.

Politycy z Berlina za wszelką cenę chcą powołania rządu, bo obawiają się, iż w kolejnych -przyspieszonych wyborach Alternatywa dla Niemiec uzyskała by znacznie lepszy wynik. Tymczasem wcale nie chcą tego Niemcy.

Z badań opinii publicznej przeprowadzonych dla stacji RTL przez instytut Forsa, ponownych wyborów chce aż 45% Niemców. Zaledwie 27% chce powołania wielkiej koalicji CDU -SPD, do której tak bardzo dążą teraz Merkel i Schulz.

Zobacz też: UWAGA! Nowy sposób kradzieży w komunikacji miejskiej! Złodzieje ściągają pieniądze z kart płatniczych

Z wielkim niepokojem na to co dzieje się w Niemczech spogląda prezydent Francji Macron. Według ludzi z jego otoczenia upadek Merkel i niepowodzenia w powołaniu rządu „mogą rzucić urok” i doprowadzić do końca europejskiego snu.

Prezydent Francji liczył, iż wraz z Merkel będzie przewodzić Unii i zmieniać pogrążona w kryzysie wspólnotę. Remi Bourgeot, czołowy francuski ekonomista uważa, iż Brexit i kryzys w Niemczech mogą przeszkodzić w reformie Unii i strefy euro.

Tymczasem z niemieckich kłopotów cieszą się politycy Partii Republikańskiej, którzy uważają, że teraz Francja może „wybić się na niepodległość”, zrzucić gospodarcze uzależnienie od Niemiec i zacząć przewodzić Europie.

Zobacz też: Coraz większa zadyma w Niemczech. Schulz ma bunt we własnych szeregach. Młodzi lewacy nie chcą koalicji z Merkel

REKLAMA