Demokraci na skraju bankructwa. Długi, w kasach pustki, a wybory do Kongresu za pasem

REKLAMA

Demokraci mogą mieć ogromne kłopoty w listopadowych wyborach do Kongresu. Nie tylko tracą poparcie, ale też ich kasa świeci pustkami i są na skraju bankructwa.

Oprócz kłopotów politycznych demokraci mają też problemy finansowe. Ich kasa została wydrenowana przez Obamę, który pozostawił Narodowy Komitet Demokratów w długach i Hillary Clinton, która na swoją przegraną kampanię prezydencką wydała niewiarygodną kwotę ponad 1,2 miliarda dolarów.

REKLAMA

Kłopoty polityczne przekładają się na finansowe, bo widząc je, potencjalni sponsorzy mniej chętnie wspierają Demokratów.

Demokraci mają do dyspozycji około 6,5 miliona dolarów, ale też 6,1 miliona długów. To pozostawia im marne 400 tysięcy. To są oficjalne dane.

Ich kłopoty zaczęły się po zwycięstwie Donalda Trumpa. Z kierowania narodowym Komitetem zrezygnować musiała wcześniej Debbie Wasserman Schultz, którą zgodnie oskarżono o „przekręt” wyborczy na rzecz Clinton w prawyborach, kiedy to była prezydentowa konkurowała o nominację swej partii z socjalistą Bernie Sandersem.

Zastąpiła ją Donna Brazile, która odkryła, że partia ma długi i co miesiąc traci 4 miliony. Brazile też musiała zrezygnować w atmosferze skandalu, kiedy okazało się,  że przed telewizyjną debatą Clinton z Trumpem przekazała jej wcześniej pytania od CNN.

Nowy szef Komitetu – Tom Perez, który pracował do Obamy budzi zaś sporą niechęć.

Zobacz też: Chcą usunąć ją z amerykańskiego uniwersytetu, bo odmówiła założenia hidżabu. A do tego popiera Trumpa

W 2017 roku Demokratom udało się zebrać od darczyńców „zaledwie” 65,5 miliona dolarów. Wydali zaś 70.

Republikanie tymczasem zebrali ponad dwa razy więcej – 132 miliony. W przeciwieństwie do Demokratów nie mają oni żadnych długów i blisko 40 milionów w kasie. Co gorsza od Demokratów odwrócił się ich największy darczyńca Tom Steyer, miliarder który przez lata wspierał ich okrągłymi sumkami.

Steyer dosłownie wściekł się na nich i publicznie zapowiedział, że nie da żadnych pieniędzy, dopóki u władzy będzie obecne kierownictwo partii.

Miliarder miał pretensje do Demokratów, iż doprowadzili do zawieszenia na kilka dni działań rządu, po tym jak nie zgodzili się na uchwalenie prowizorium budżetowego. Demokraci uzależniali swe głosowanie od tego, czy równocześnie zostanie przyjęta nowa ustawa imigracyjna.

Amerykanie i Steyer zarzucili im wtedy, że z milionów ludzi robią zakładników swej polityki, a zwłaszcza z żołnierzy w służbie czynnej, którym z powodu zawieszenia działalności rządu federalnego groziło, to, iż nie dostaną wypłat.

Nic nie wskazuje na to, że do września kiedy rozkręci się kampania wyborcza Demokratom uda się zebrać jakieś poważne pieniądze. Ich kandydaci do Senatu i Izby reprezentantów będą musieli więc liczyć tylko na siebie i na pieniądze pozyskane tylko przez ich komitety wyborcze.

Zobacz też: Szokujące sceny z demonstracji w Argentynie. Komuniści dosłownie ukamienowali policjantów [VIDEO 18+]

REKLAMA