Milion sztuk broni i pieniądze dla nauczycieli. Trump chce zabezpieczyć szkoły

Donald Trump. Foto: PAP/EPA
Donald Trump. Foto: PAP/EPA

Za oceanem nie słabną echa krwawej masakry, jakiej dokonał w zeszył tygodniu Nikolas Cruz. Chłopak zabił 17 i ranił 20 osób, w większości swoich rówieśników. Trump zapowiada, że jego administracja podejmie zdecydowane działania, by podobny wypadek już się nie powtórzył. Wśród najnowszych propozycji znalazł się pomysł uzbrojenia nauczycieli i przyznania im dodatków do pensji.

Prezydent chce, by wyznaczeni i specjalnie przeszkoleni nauczyciele otrzymali broń. Chodzi o milion pedagogów w całym kraju. Dodatkowo administracja zaproponowała, by uzbrojone osoby otrzymały większą pensję za dodatkowo pełnioną rolę.

Zadaniem Trumpa, taki krok znacząco podniesie bezpieczeństwo uczniów i co więcej, będzie stanowił element odstraszający wobec kolejnych potencjalnych napastników.

Do pomysłu sceptycznie odniosły się związki nauczycieli, których przedstawiciele stwierdzili, że jest trudny do wykonania i nie będzie efektywny.

Krytycy wskazują również, że koszty nowego programu mogą okazać się zbyt wysokie. Jak wyliczono, podniesienie pensji i zakup broni może kosztować podatników nawet 1 miliard dolarów.

Przedstawiona suma wydaje się realna, ponieważ prezydent zaproponował, że nauczyciele, którzy zgodzą się na noszenie broni, otrzymają od 10 do 40 proc. wyższe pensje.

SPRAWDŹ: Masakra na żywo. Dramatyczne nagrania ze strzelaniny w szkole na Florydzie, zrobione przez samych uczniów [VIDEO]

Raj Shah, przedstawiciel Białego Domu skrytykował sceptyków. Jego zdaniem bezpieczeństwo dzieci jest warte wydatków. Dodał również, że w najbliższym czasie prezydent spotka się z członkami Kongresu w celu omówienia propozycji wydatków.

Administracja chce wykorzystać pracujących w szkołach byłych wojskowych i osoby, które były szkolone w obsłudze broni, co może obniżyć potencjalne koszta.

Rzecznik Trumpa zdementował również pogłoski, jakoby prezydent był przeciwny specjalny szkoleniom uczniów na wypadek ataku uzbrojonej osoby. Dodał również, że rozważa się podniesienia granicy wieku wymaganej do zakupu broni automatycznej.

Należy przypomnieć, że placówki edukacyjne w USA należą do miejsce, gdzie obowiązuje tzw. gun-free zone. Oznacza to, że na określonym terenie nikt nie może przenosić broni. Zdaniem prezydenta takie rozwiązanie doprowadziło do sytuacji, gdzie uzbrojeni napastnicy czują się w obrębie szkół jak na spacerze po lody.

Masakra na Florydzie po raz kolejny rozpaliła dyskusję dotycząca prawa do posiadania broni w USA. Lewa strona sceny politycznej twierdzi, że należałoby zakazać lub znacząco utrudnić dostęp do broni. Przeciwnicy oponują, że właśnie w ten sposób pozbawia się praworządnych obywateli możliwości obrony, ponieważ przestępca i tak zdobędzie broń, tyle że z nielegalnego źródła.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Lepiej, żeby zamilkli. Najgorsze Igrzyska od lat, a polscy sportowcy się tłumaczą. Media, pogoda i stadiony były przeciwko nim

Źródło: theguardian.com/wolnosc24.pl