Chodakiewicz: „Polska eksperymentuje z ideą korporacyjną. Elity odrzuciły amerykańskie doświadczenie historyczne z wolnym rynkiem”

Chodakiewicz Żydzi antysemityzm
Marek Jan Chodakiewicz . / foto. youtube

Niedawno (9-11 lutego) byłem na konferencji pt. „Transatlantycka współpraca w dziedzinie energii i obronności jako podstawa bezpieczeństwa w Europie Środkowo-Wschodniej” w ramach Polish-American Leadership Summit: Poland Investment Zone w Miami na Florydzie. Moderatorem panelu był Jacek Bartosiak, a oprócz mnie uczestniczyli rumuński ambasador Ovidiu Dranga oraz ambasador ukraiński Andrij Deszczyca. Rozwinąłem swoją wypowiedź w formie artykułu.

Naszą największą troską jest sprawienie, aby Polska i Intermarium były bezpieczne. Dlatego powinniśmy się skoncentrować na sprawie przeżycia państwa i jego regionalnych sojuszników na obszarze Trzech Mórz. Środki na przeżycie uzyskujemy głównie z gospodarki. Silna gospodarka może się objawiać nie tylko w formie prosperity jednostek i całego społeczeństwa, ale również jako zdolności militarne, niezbędne do utrzymania wolności i niezawisłości państwa.

Należy podkreślić kluczową rolę Polski w tym procesie. Jeśli Warszawa odniesie sukces, jej sąsiedzi zaczną ją naśladować. Dlatego polskie elity muszą podjąć świadomy wybór najlepszych środków, aby utrzymać swobodę i niepodległość. Na polu ekonomicznym mamy trzy opcje: gospodarką zajmuje się państwo, należy zostawić ją jednostkom albo połączenie tych dwóch podejść.

Korzyść z gospodarki państwowej jest taka, że może ona zmobilizować wszelkie środki i planować ich umieszczenie. Mankament tego systemu jest taki, że owa mobilizacja ekonomiczna narusza wolność jednostki i zniechęca oddolne inicjatywy gospodarcze. Aby uzyskać potrzebne środki, państwo musi nakładać podatki i wdrażać regulacje gospodarcze. A to oznacza wzrost wszechwładnej biurokracji, która nie tylko rozprowadza środki, ale również dba o swój rozrost bez końca. I zawiaduje.

Gospodarka rozkazodawcza wzorowana jest na gospodarce wojennej. W ten sposób socjalizm opiera się nie tylko na walce klas, ale również na planowaniu wojennym. Wszystko musi być zarządzane odgórnie, łącznie z planowaniem. Ponadto, jak dyktuje prawo niezamierzonych konsekwencji, planowanie państwowe rzadko odnosi sukcesy, bowiem nie jest w stanie antycypować milionów rozmaitych czynników i opcji objawiających się w ramach czynności gospodarczych. Gospodarka państwowa ma dlatego tendencje do tworzenia „drogi do niewolnictwa” – jak prawił Friedrich von Hayek.

Z drugiej strony – wolna gospodarka wyzwala jednostkę i wzbudza entuzjazm niezbędny do wydobycia się z bagna socjalizmu. Niskie podatki i niewiele regulacji powodują wybuch energii konieczny do pomnożenia dobrobytu. Małe i średnie przedsiębiorstwa to motory wzrostu gospodarczego. Mankamentem może być to, że – wbrew temu, co sądził Adam Smith – osobiste wady, takie jak chciwość i egoizm, nie składają się nagle na kolektywną korzyść, jeśli „niewidzialna ręka” działa poza tradycjonalistycznymi, konserwatywnymi i chrześcijańskimi ramami społecznymi. Taki kapitalizm niechrześcijański ma tendencję do żarłoczności i bezwzględności – pochłania wszystko bez żadnych ograniczeń.

Z tych powodów, w większości wypadków, w praktyce jesteśmy świadkami połączenia potęgi państwa i energii jednostki na polu gospodarczym. Optymalnie powinno być mniej tego pierwszego niż tego drugiego. Inaczej rezultatem jest kapitalizm koleżków.

Dylematy Intermarium

Jeśli chodzi o Intermarium, łącznie z Polską, miejscowe elity niestety mają tendencję do podkreślania raczej wagi państwa niż jednostki. Jest to po trochu związane z zatrutą spuścizną pół wieku okupacji sowieckiej i związanym z nią systemem komunistycznym. Etatyzm dla wielu stał się drugą naturą. Ale odzwierciedla to również obecny stan korupcji, stworzony przez paraliżujące zaszłości socjalizmu.

Po 1989 roku kontrola nad państwem umożliwiła postkomunistom i ich kolaborantom nurzanie się w orgii korupcji i kradzieży własności państwowej. Wskutek tego pojawiła się kleptokratyczna klasa oligarchiczna. Stłamsiła ona, a potem opóźniła powstanie elity wolnorynkowej. Pielęgnowała raczej patologie gospodarcze niż wolny rynek. Bez państwa kleptokraci nigdy nie cieszyliby się kontraktami państwowymi, ulgami podatkowymi i prawną bezkarnością.

W ten sposób wszędobylski etatyzm zsynchronizowany był z ich wredną dominacją nad gospodarką i społeczeństwem. Aby się temu przeciwstawić, po wolnych wyborach w 2015 roku większość elit antykomunistycznych przejęła kontrolę nad państwem, chcąc położyć kres kleptokratycznym patologiom i stworzyć możliwości, które służyłyby Polsce, a nie oligarchom. Państwo miało się stać narzędziem nie tylko uczciwości i otwartości, ale również wzrostu gospodarczego. Tak przynajmniej było w teorii. Jakich opcji poszukują?

Dalekowschodnie pokusy

Wydaje się, że przynajmniej na razie wznoszące się do władzy polskie elity odrzuciły amerykańskie doświadczenie historyczne z wolnym rynkiem. Wygląda raczej na to, że Polska eksperymentuje z ideą korporacyjną. Ta opcja nie nabrała jeszcze ostatecznego kształtu, ale można dostrzec w niej echa przedwojennej sanacji. Ponadto znajdujemy w niej pewne złowieszcze analogie z programem New Deal, który spowolnił amerykańskie odrodzenie gospodarcze w dobie Wielkiego Kryzysu.

Oprócz tego można wyczuć przyjazne zaciekawienie się rozwiązaniami dalekowschodnimi, w tym japońskimi zaibatsu i keiratsu oraz południowokoreańskimi czebolami. A opierają się one na porozumieniu między państwem z jednej strony a wielkim przemysłem i instytucjami finansowymi z drugiej.

Entuzjaści takiego podejścia wskazują na fakt, że Japonia i Korea stały się potęgami gospodarczymi ze względu na przymierze korporatystyczne między potężnym państwem a wielkimi firmami. Czego się nie jednak podkreśla, to fakt, że kulturowy, społeczny i polityczny kontekst tych krajów różni się znacznie od ram Intermarium, w tym i Polski. Wypływająca ze zwyczajów japońskich i koreańskich ekskluzywna koncentracja, jednomyślność i dyscyplina może być wdrożona w realiach Europy Środkowej i Wschodniej jedynie przy pomocy masowej przemocy.

Ponadto odrodzenie gospodarcze Japonii i Korei po II wojnie światowej miało miejsce głównie dzięki masywnemu zastrzykowi amerykańskiego kapitału w ich gospodarki. Dlatego też dalekowschodnie rozwiązania mogą w Intermarium spowodować afrykańskie rezultaty. Zamiast Japonii i Korei, otrzymamy Angolę i Sudan. Jest jasne, że w rozmaitych warunkach kulturowych kapitalizm koleżków może być albo sukcesem, albo katastrofą. Zwykle zachodzi to drugie.

W końcu miejscowe elity w Intermarium muszą zadecydować, jaką formę ich etatyzm powinien przyjąć. Teoretycznie są dwa wyjścia. Albo mogą zaprowadzić autarkię i wszystko wytwarzać samemu w minisatrapii, w każdym kraju osobno – albo mogą wspólnie zmobilizować środki i działać w ramach systemu sojuszniczego. Nawet autarkiczna Korea Północna funkcjonuje w ramach systemu. Pyongyang jest wściekłym pieskiem salonowym Chin, a ponadto polega na Rosji, Iranie, Kubie i innych podobnych państwach, od których uzyskuje określone usługi.

Jeśli Królestwo Pustelnicze może ścierpieć trochę międzynarodowej zależności, to jasne jest, dlaczego Polska wybrała zakotwiczenie się w ramach systemu wielowątkowych, czasami nachodzących na siebie partnerstw: NATO, EU, Czwórka Wyszehradzka oraz Intermarium.

Integracja Intermarium

Jednym z kluczowych warunków sukcesu gospodarczego projektu Intermarium jest usunięcie przeszkód w wolnym handlu. Należy też wspierać rozbudowę infrastruktury wzdłuż osi północ-południe, jak również wspólną politykę energetyczną, handlową oraz militarną. Rotacja wojska jest konieczna – nie tylko wewnątrz Intermarium, ale również w ramach UE. Dlatego żołnierze hiszpańscy powinni zajrzeć w oczy rosyjskiemu zagrożeniu na Litwie. I vice versa: wojskowi łotewscy powinni zaznajomić się z rozwalonymi granicami na południu Włoch, a co za tym idzie – inwazją z Trzeciego Świata.

Gospodarcze aspekty integracyjne należy połączyć z długofalową strategią integracyjną na poziomie kultury. Powinny powstać wspólne media pan-Intermarium. Należy wykształcić młode elity, najlepiej po angielsku, który to język powinien stać się lingua franca regionu. Należy kłaść nacisk na wspólną historię, szczególnie obronę cywilizacji zachodniej przed Islamem i Moskwą.

Agresję niemiecką należy uwypuklać, ale jednocześnie równoważyć narracją o prawnych i kulturowych wpływach teutońskich w regionie. Priorytetem powinna być wymiana uczniów szkół średnich. Trzeba wspierać turystykę regionalną – to również bardzo pomaga poznać sąsiadów. Temu samemu służy promocja ruchu nadgranicznego, co powinno też mieć pozytywny wpływ na kontakty gospodarcze.

Energia i wojsko

Można upierać się, że dwa najważniejsze wyzwania dla Polski i Intermarium to energia i wojsko. Jeśli chodzi o energię, polskie elity muszą najpierw skoncentrować się przede wszystkim na energii atomowej. Należy rozważyć reaktory oparte na rdzeniach torowych, bo są najbezpieczniejsze. Atrakcyjna powinna być również miniaturyzacja reaktorów atomowych. Takie urządzenia mogą obsługiwać w sposób zdecentralizowany miejscowości, zamiast preferowania systemu ogólnopaństwowego z jego centralizacją. Po drugie: priorytetem musi się stać gazyfikacja węgla. Po trzecie: należy podjąć pracę nad stworzeniem technologii, aby dobić się do polskiego gazu łupkowego.

Po czwarte: Warszawa musi zbudować infrastrukturę energetyczną, szczególnie wzdłuż osi północ-południe. Powinna tworzyć i powiększyć centrum, aby posiadać zdolność do otrzymywania transportów amerykańskiego gazu i ropy w cyklu permanentnym. Polska powinna blisko współpracować na tym polu z Chorwacją i zapewne z Bułgarią, które też powinny budować i utrzymywać podobne centra. Wszystkie te kraje zaopatrywałyby nie tyko Intermarium, ale również zachodnią Europę. To jest niezwykle istotne z geopolitycznego punktu widzenia. Wyzwoliłoby to Europę od uzależnienia energetycznego od Rosji i Bliskiego Wschodu. Berlin nie miałby wymówki, aby wskakiwać do łóżka Moskwie.

Jeśli chodzi o wojskowość, Polska musi zdobyć broń nuklearną. Warszawa powinna nalegać, aby USA dały głowice atomowe Polakom, albo muszą oni zbudować swoje własne, w ramach programu uzyskiwania energii atomowej do celów pokojowych naturalnie. Następnie RP musi inkorporować się w amerykański system „tarczy rakietowej”.

Ponadto Warszawa musi oprzeć się na zdecentralizowanych siłach obrony terytorialnej. Wyposażone w niedrogie systemy broni indywidualnej, siły takie mogą poważnie spowolnić, a nawet pobić zarówno asymetryczne, jak i konwencjonalne zagrożenie z wewnątrz i zewnątrz kraju. W końcu Polska musi zainwestować w obronę cybernetyczną i elektroniczną. Jest to konieczne również dlatego, że pozwoli wytworzyć technologicznie wyrafinowaną elitę, która będzie w stanie operować zmiennie między projektami wojskowymi i cywilnymi, a w tym na polu high tech.

Wszystko to, jako narzędzia sztuki sprawowania władzy, powinno być zintegrowane w wielką strategię, której rezultatem będzie zachowanie suwerennych państw narodowych w regionie i zbudowanie potęgi Polski i Intermarium. Wielka strategia powinna w końcu starać się ograniczyć rolę państwa w celu wskrzeszenia potęgi jednostki i małej oraz średniej prywatnej inicjatywy w gospodarce.

Marek Jan Chodakiewicz
www.iwp.edu

Czytaj też: Rząd znów dokopie pracodawcom. Będą poważne zmiany w kodeksie pracy

3 KOMENTARZE

  1. ▌▌Podnosząc podatki (oraz regulacje — do opanowania jedynie przez korporacje i „najgrubsze ryby”), a jednocześnie znosząc podatek spadkowy PiS zaorał Polaków — mają być już wiecznymi bieda-wyrobnikami w korpo-socjalizmie — zmierzamy prostym traktem w stronę cyberpunkowych antyutopii („Sędzia Dredd”, „Matrix”, etc.).

    Wszystkie dzisiejsze elity są już zbyt mocno sprzedane w zamian za kreacyjną siłę mediów oraz finansowy postronek — próba jakiegokolwiek uniezależnienia się nieubłaganie zaciska postronek medialny lub finansowy (i których siła jest tak olbrzymia, że niemal natychmiast następuje wycofanie [— „Nie no, co myśmy sobie myśleli — że to wszystko tak naprawdę?…”], a w dogodnym momencie — kolejne „załatwienie sprawy” wielkim tego świata), a więc nie da się naprawić sytuacji bez całkowitej eliminacji obecnych „elit” z procesów decyzyjnych i/lub maksymalnej demokratyzacji systemu (tu zawsze przypomina się wybrany w systemie proporcjonalnym poseł RP Woszczerowicz grzecznie merdający pod drzwiami „najlepszego płatnika” po zaledwie dwusekundowym telefonie)***.

    .

    *** Np. system elektorski wyborcy wybierają jedynie elektorów — najmądrzejszych spośród swoich sąsiadów, a ci — przymusowo tajnie (żeby nie dało się wywierać presji) przez najbliższe 4 lata będą dokonywać wszystkich wyborów oraz znacznie liczniejszych niż obecnie referendów.

    Mając zarazem tak odpowiedzialnych wyborców możnaby im powierzyć głosowania nad odwołaniem KAŻDEGO urzędnika czy sędziego (jak widać członkowie wielu kast są nietykalni nawet wbrew twardym dowodom — „deficyt uwagi”, albo „nieświadomość spożywania alkoholu” — podręczny bełkot na miarę potrzeb zawsze się znajdzie) — dziś łańcuchy (nie)odpowiedzialności są tak długie, że większość odpowiada jedynie „przed Bogiem i historią” — co widać, słychać i czuć. A TU NARAZ TRZEBABY SIĘ WZIĄĆ DO UCZCIWEJ PRACY!

    • ▌▌„Można wyczuć przyjazne zaciekawienie się rozwiązaniami dalekowschodnimi, w tym japońskimi zaibatsu i keiratsu oraz południowokoreańskimi czebolami.”
      „Czego się nie jednak podkreśla, to fakt, że kulturowy, społeczny i polityczny kontekst tych krajów różni się znacznie od ram Intermarium”

      .

      ● Nie podkreśla się OGROMU różnic, poczynając od silnego wzmocnienia poprzez gospodarczą obsługę gigantycznego amerykańskiego popytu generowanego w toku wojen w Korei oraz w Wietnamie i Indochinach.

      .

      ● Nie podkreśla się, że rozwiązania już dziś nie do powtórzenia w zglobalizowanym świecie (bo musielibyśmy opuścić UE, a nasze cła zostałyby obłożone kontrcłami [w zasadzie asymetrycznymi na naszą niekorzyść, bo nasza pozycja negocjacyjna byłaby znacznie słabsza od reszty świata] == autarkiczna gospodarka, jak PRL). Chyba że naprawdę chcemy wrócić do produkcji własnych procesorów, a na jeden najlichszy telefon komórkowy Polak ma pracować przez 5 lat, na samochód 20 lat — bez wydawania na cokolwiek innego (to nie fikcja — analogicznie było na koniec PRL).

      To tak, jakby znów chcieć zostać „spichlerzem Europy” poprzez proste zarządzenie przez socjalistyczny rząd powrotu do koszenia sierpem i orania wołami.

      .

      ● Nie podkreśla się, że rozwiązania chińskie czy koreańskie oznaczają zamknięcie 1-2 pokoleń jako własności państwa, często przy rabunkowej eksploatacji zasobów naturalnych (zamknięcie granic, sztucznie zaniżone zarobki oraz brak swobody opuszczania kraju — klepanie biedy przez pokolenia, a wszystko z importu 2× droższe, niż dziś, nawet leki ratujące dziś życie) — mało kto się na to zgodzi…

      .

      ● Podkreśla się te dwa sukcesy: Koreę i ChRL — a jednocześnie przemilcza się ponad 100 prób powtórzenia tych sukcesów zakończonych całkowitą porażką (szczególnie Ameryka Łacińska — bardziej do nas podobna, niż ChRL czy Japonia).

  2. „Wypływająca ze zwyczajów japońskich i koreańskich ekskluzywna koncentracja, jednomyślność i dyscyplina może być wdrożona w realiach Europy Środkowej i Wschodniej jedynie przy pomocy masowej przemocy.”

    PiS występuje przeciwko własnemu narodowi, jest gotowy w tym celu wprowadzić totalitaryzm. I jak sanacja przywieść nas znowu do zguby. Mam nadzieję, że się nie damy.

Comments are closed.