Cukiernik, Dusza: Uszczelnianie VAT uderza w uczciwe firmy

I urzędnicy tego nie wiedzieli?

Wiedzieli, ale wydaje się, że to ich nie bardzo interesuje. Działają taśmowo, bo jest odgórna akcja uszczelniania obrotu handlowego. Cały ten system powoduje takie mechaniczne działanie urzędników, wręcz patologiczne. Ci ludzie zachowują się tak, jakby się bali, co powie ich zwierzchnik, względnie przestają myśleć i zastanawiać się nad tym, co robią. Mają wykonać plan w ten sposób, żeby uszczelnić i pozyskać dodatkowe dochody do budżetu. Robią to niezależnie od tego, jaka jest sytuacja podatnika. Czy zniszczą kolejną firmę, czy nie zniszczą – nie ma to dla nich znaczenia. Więcej powiem: jeżeli firma zaczyna mocno oponować wobec decyzji wydanej w I instancji przez urząd skarbowy, to kiedy składane jest odwołanie z jakimiś merytorycznymi zarzutami, nie znam przypadku, żeby dyrektor Izby Administracji Skarbowej uchylił taką decyzję. Sprawa jest raczej pozostawiana do rozpatrzenia przez sąd administracyjny. Natomiast podtrzymanie tej decyzji w II instancji powoduje automatyczne działania egzekucyjne. Od razu zostają zajęte rachunki bankowe i blokowane są aktywa, które pozwalałyby na opłacenie kosztów obrony tego stanowiska przez podatnika. W ten sposób firmy są zmuszane do tego, żeby składać wnioski restrukturyzacyjne albo wręcz wnioski o ogłoszenie upadłości.

Przypominają mi się dwie takie bardzo symptomatyczne sytuacje. Jeden urząd skarbowy ze Śląska, drugi z Małopolski. Podatnik mniej więcej w taki sam sposób bada swoich kontrahentów. Urząd skarbowy na Śląsku po przeprowadzeniu postępowania kontrolnego stwierdza w podsumowaniu, że dokumentacja jest pełna, pracownicy zeznają, że wszystko było pod kontrolą, ale jest to podejrzane… bo nikt tak dużej wagi nie przykłada do kompletności dokumentów. Jaki wniosek formułuje urzędnik? Podatnik wiedział, że uczestniczy w karuzeli podatkowej. Dla urzędnika dziwne jest, że nie może doczepić się do dokumentacji ani do zeznań pracowników! Uważa, że skoro podatnik jest tak skrupulatny, to coś musi się za tym kryć. Wydawana jest decyzja określająca wymiar podatku, w której podatnik zostaje zobowiązany do zapłacenia kilku milionów złotych. W podobnym stanie faktycznym organ skarbowy w Małopolsce stwierdza arbitralnie, że podatnik nie zachował „należytej staranności w obrocie i dobrej wiary”, ponieważ winien był wiedzieć, co robił dostawca jego dostawcy – i też wydaje się decyzję wymiarową. W innej sprawie podatnik, który dokonuje dostaw wewnątrzwspólnotowych do jednego z państw na południu Europy, regularnie wykazuje kwoty podatku do zwrotu. Urząd skarbowy kilka lat temu bada transakcje z danego miesiąca i stwierdza, że nie ma żadnych niedociągnięć, nieprawidłowości i możliwy jest zwrot podatku na wniosek podatnika. Kilka lat później zmienia się właściwość organu skarbowego i przychodzi urzędnik z innym podejściem i wytycznymi, jeszcze raz bada tę sytuację i stwierdza, że podmiot jednak uczestniczył w karuzeli podatkowej. Jest wydawana decyzja wymiarowa i podatnik zostaje postawiony pod ścianą, bo musi nagle oddać kolejne kilka milionów złotych. Konstrukcja podatku VAT w tym kształcie, jaki obowiązuje, powoduje, iż skarbówka nakłada w istocie sztuczne zobowiązania podatkowe na podatników, płaci bowiem nie ten, kto dokonał oszustw, ale ten, kogo urzędy są w stanie jeszcze skontrolować i wydać w stosunku do niego decyzje podatkowe.

Jak działa bezsensowna – Twoim zdaniem – machina podatkowa w VAT, która powoduje, że ten model podatkowy jest narażony na ciągłe oszustwa?

Największa patologia jest w samym założeniu tego podatku. Jest to w dużej mierze spowodowane ilością nowelizacji przepisów i samym założeniem, że państwo zwraca coś podatnikowi poprzez VAT. Nowe przepisy były niesprawne, robione na bieżącą potrzebę i spowodowały jeszcze większy zamęt niż te pierwotne. Sam mechanizm VAT-owski, kwestia odliczeń, zwolnień podatkowych, stosowanie różnych stawek powoduje, że można za bardzo kombinować. Jeżeli nie chce się zapłacić tego podatku i z góry działa w sposób nieuczciwy, to po prostu gromadzi się te pieniądze i najczęściej ucieka za granicę z podatkiem, który miał zostać zapłacony do kasy urzędu. Np. transport oleju rzepakowego do produkcji estrów daje kwoty rzędu dwustu kilkudziesięciu tysięcy złotych na jednej dostawie, a dziennie mała firma jest w stanie zrobić obrót 5-10 samochodów. To już są sumy sięgające milionów złotych dziennie. Z tego VAT jest 23 procent. W ciągu miesiąca robi się z tego ogromna kwota.

Prof. Witold Modzelewski, twórca polskiego systemu VAT, stwierdził, że świadomie tworzono przepisy, tzw. inwestycje legislacyjne, które miały na celu umożliwienie grupom lobbujących podatników niepłacenie podatków. Co o tym sądzisz?

Zgadzam się z prof. Modzelewskim. Cały ten pomysł VAT-owski u swojego źródła polegał na tym, żeby pewne grupy, być może pewne instytucje państwowe, mogły się finansować z tego typu źródeł, żeby te pieniądze przechodziły w takiej szarej strefie właśnie. Problem jest taki, że rozszerzając Unię i dostosowując przepisy, być może nikt nie pomyślał, że trafiają na społeczeństwa wytrenowane w omijaniu różnych przepisów, idiotyzmów komunistycznych, które zawsze sobie w mniejszym lub większym stopniu poradzą w chodzeniu na skróty, a wystarczyło, że dostrzegło się tę lukę. Teraz próbuje się naprawiać idiotyczne przepisy jeszcze gorszym sposobem, bo de facto uznaniem urzędniczym albo nawet koniecznością dostosowania się urzędników do ogólnych wytycznych, które przychodzą z góry.

CZYTAJ DALEJ

Comments are closed.