Według rozmówcy portalu money.pl zajmującym się rekrutowaniem pracowników za granicą, ponad 30 tysięcy Hindusów czeka na wjazd do Polski, a konsulat w New Delhi nie nadąża za rozpatrywaniem wniosków. Rząd PiS po kryjomu funduje Polsce multikulti ze wszystkimi tego konsekwencjami.

Czytaj także: Dla berlińskiej szkoły to miała być piękna wycieczka. Skończyło się koszmarem. Trzech imigrantów zgwałciło 10-letniego chłopca, swego szkolnego kolegę

Rząd PiS nie zrobił nic, by ściągnąć z powrotem Polaków, którzy po 2004 roku wyjechali i osiedlili się głównie w Wielkiej Brytanii i Irlandii. By łatać domniemane niedobory na rynku pracy pozwala zaś na sprowadzanie na masową skalę pracowników zza granicy w tym także z krajów muzułmańskich, gdzie dochodzi do ataków terrorystycznych przeprowadzanych przez islamistów.

Michalkiewicz. The Movie

Operacyjnie sprowadzaniem tych osób zajmują się prywatne firmy takie jak Promonan działająca w muzułmańskim Bangladeszu.W rozmowie z portalem money.pl Jacek Zieliński z Promamon zachwala swoją robotę i ściąganych przez siebie pracowników.

– Słyszałem, że 30 tysięcy Hindusów czeka na wjazd do Polski, a Konsulat RP w New Delhi nie wyrabia z rozpatrywaniem wniosków – mówi money.pl Zieliński.

Jak dodaje, codziennie odbiera po 20 telefonów w sprawie zatrudnienia. Dzwonią polskie firmy i pytają o możliwość ściągnięcia do pracy Azjatów. Nie tylko Hindusów, ale też Nepalczyków czy Bengalczyków.

Według Zielińskiego, są oni znacznie lepsi niż Ukraińcy, bo znają język angielski i mają certyfikaty. A do tego nie piją. Na dodatek, jak mówi Zieliński, Ukrainiec potrafi rzucić pracę z dnia na dzień, bo dostał lepszą stawkę u konkurencji. Z tych względów pracodawcy są w stanie zapłacić Azjatom nawet więcej niż sąsiadom zza Buga.

Sam portal money.pl z zachwytem opisuje imigrację do Polski.

„Na przyjazd do pracy w Polsce namawiają ich rodacy. W popularnym serwisie w internecie mnożą się filmy, na których Azjaci zachwalają życie w naszym kraju. Chcą tu ściągnąć swoich bliskich, mówią o wolnych miejscach pracy i o warunkach lepszych niż w ich krajach. Do tego zachwycają się polską naturą” – pisze portal

Z informacji Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wynika, że w Polsce pracuje około 1,5 mln cudzoziemców, a resort zastanawia się nad wprowadzeniem udogodnień dla imigrantów z większej liczby krajów, między innymi z Filipin i Wietnamu, a być może nawet z Nepalu.

Komentarz:

Polska po rządami PiS wkracza na ścieżkę, na którą 40 lat temu weszły kraje Europy Zachodniej. Masowo ściągani imigranci mieli pomóc w rozwoju gospodarczym, bo sami Europejczycy nie chcieli podejmować pewnych prac. Teraz europejskie miasta są pełne gett i zon non-go, gdzie w praktyce nie funkcjonuje państwo a rządzą przybysze. Często w 2 i 3 pokoleniu, którzy zupełnie nie zintegrowali się z mieszkańcami krajów, które ich przyjęły. To z tych środowisk pochodzi najwięcej terrorystów w tym ci, którzy wyjechali walczyć po stronie ISIS.

Zieliński zachwala przybyszy z Azji mówiąc, że w przeciwieństwie do Ukraińców nie piją. Owszem nie piją, bo są muzułmanami np. z Bangladeszu, lub muzułmańskich stanów Indii.

W czerwcu 2016 roku w wielkiej operacji zatrzymano w Bangladeszu blisko 12 tysięcy dżihadystów.

2 lipca 2016 roku w stolicy kraju Dhace w ataku na restaurację zginęło 20 osób w tym 9 Europejczyków, Amerykanie i Japończycy. W grudniu w tym samym mieście służby w ostatniej chwili udaremniły zamach na kościół. Do ataku miało dojść w Boże Narodzenie.

W grudniu 2017 roku w Nowym Jorku zamachu dokonał pochodzący z Bangladeszu islamista, który pracował jako taksówkarz.

W marcu 2017 roku 4 osoby, w tym – policjant, zginęły w starciu sił porządkowych i wojska z islamistami w Śrihat (Sylhet) w północno-wschodniej części Bangladeszu. Islamiści zdetonowali 2 ładunki wybuchowe w reakcji na blokadę dzielnicy przez policję.

To tylko kilka przykładów na to co dzieję się w kraju, z którego PiS pozwala ściągać pracowników. Terroryzm to tylko cześć tego co zafundowały sobie kraje przyjmujące pracowników z państw kulturowo obcych. Na co dzień to getta, strefy non go, ekspansja muzułmańskich obyczajów, prawo szariatu, zawłaszczanie życia publicznego i przestrzeni publicznej i niekończące się nierozwiązywalne problemy społeczne

Za: money.pl

Czytaj także: Dyktatura chorych na głowę: Zmiennopłciowy do kwadratu. Był mężczyzną, potem kobietą, potem znów mężczyzną, a teraz ponownie „kobietą”