Sankcje bronią na Tuska? Wassermann: Nie będzie wyjątków

Małgorzata Wassermann. Foto: PAP/Rafał Guz
Małgorzata Wassermann. Foto: PAP/Rafał Guz

„Roman Giertych straszy, że jego klient nie stawi się przed komisją w wyznaczonym terminie. Ja nie będę robiła wyjątków – jeżeli Donald Tusk nie pojawi się przed komisją 5 listopada i nie usprawiedliwi nieobecności zgodnie z przepisami, czekają go sankcje” – napisała na twitterze Małgorzata Wassermann.

Sprawa dotyczy oczywiście przesłuchania Donalda Tuska przed komisją ds. Amber Gold.

Na zarzuty ze strony przewodniczącej komisji zareagował sam Giertych.

„Kolejne histeryczne ataki. Tymczasem to nie przewodniczący Donald Tusk stchórzył przed spotkaniem w dniu 2 października. A komisja nie jest powołana do badania dlaczego ja nie inwestowałem (podobnie jak 99,99% Polaków) w Amber Gold” – napisał były wicepremier, pełnomocnik Donalda Tuska.

Przypomnijmy, przesłuchanie byłego szefa rządu początkowo zaplanowane było na 2 października. Data przesłuchania została jednak zmieniona ze względu na pojawiające się oskarżenia o wykorzystanie przesłuchania w kampanii wyborczej.

źródło: twitter.com / NCzas.com

5 KOMENTARZE

  1. A ta dziumdzia to kto? Trzeba było kochanie pilnować terminów, teraz możesz sobie popłakać.

    • A tak nawiasem, to zanim adwokat Roman Giertycha wybił się na taką skuteczność jak opisana powyżej to było też tak:
      Kilka lat temu – w roku 2008 – trafiłem jako petent na ul. Nowiniarską 1/12 do kancelarii adwokackiej mec. Romana Giertycha z kilkoma trudnymi sprawami. Niestety moje rozczarowanie było wielkie. Były wicepremier sprawił mi zawód i odmówił przyjęcia pełnomocnictwa bez podania przyczyny. Nawet nie podał ceny na swoją ewentualną usługę tak, że nie wiem czy było mnie wtedy stać na jego wynajęcie. Zarzuciłem mu, że się boi tych bandziorów, co to mnie gnębię podobnie jak inni adwokaci do których się zwracałem. Odparł, że wcale się „ich” nie boi (chodziło o tych, co kręcą niezawisłymi sądami a dokładnie o jednego gnoja z wywiadu PRL, któremu niechcący nadepnąłem na odcisk), ale sprawy nie weźmie, bo zajmuje się tylko i wyłącznie sprawami gospodarczymi. (Wziął za to dwie płyty DVD z zeskanowanymi moimi aktami – chyba na pamiątkę).
      Przed wyjściem z pokoju zapytałem grzecznościowo mec. Romana Giertycha, czy coś się należy – odparł, że nic. Było to oczywiste, bo jedno, co uczynił jako adwokat to odmówił mi pomocy prawnej. Nie udzielił też żadnej porady. Wyszedłem więc z jego gabinetu a po drodze do wyjścia jego sekretarka na moje „do widzenia” zapytała mnie: ile szef kazał przyjąć? Odparłem, że NIC. Nie uwierzyła mi, więc kazałem jej to potwierdzić u swojego szefa. Po wyjściu od niego odparła – szef kazał pobrać 300 zł. Zdumienie moje było wielkie więc kazałem jej wystawić fakturę VAT na wieczną pamiątkę tej jakże hojnej „pomocy prawnej” i … mam ją do dzisiaj. Od mniej-więcej tego czasu stał się bardzo skuteczny. Tak to działa.

      Obywatel Roman Giertych od tej chwili jest dla mnie NIKIM.

      Laudetur Iesus Christus et Maria semper Virgo

Comments are closed.