Wojna o broń z plastyku. Pliki do wydruku pistoletów znów zakazane

Broń wydrukowana z plastyku w drukarce 3D
Broń wydrukowana z plastyku w drukarce 3D

W Stanach Zjednoczonych trwa debata na temat broni palnej drukowanej z plastiku. Sąd w Waszyngtonie znowu zakazał w całym kraju publikacji plików, które umożliwiają jej wydruk. Były one od lat dostępne w internecie.

Choć debata na temat drukowania z plastiku broni palnej przy użyciu stosunkowo nowego wynalazku – drukarki 3D – trwała od lat, intensywne zaangażowanie polityków i aktywistów zwalczających tego typu broń zaczęło się dopiero niedawno. Ku ich niezadowoleniu, w czerwcu tego roku Departament Stanu zawarł ugodę z Cody Wilsonem, który tym właśnie się zajmował. Jak podaje „The Washington Free Beacon”, w 2013 roku Wilson opublikował w internecie pliki (typu CAD – podobno zakodowane) umożliwiające wydruk funkcjonującej broni do złożenia przy użyciu komponentów wydrukowanych drukarką 3D i części metalowych (m.in. iglicy).

Pistolet o nazwie Liberator, zrobiony z takiego samego rodzaju plastiku, z którego wykonane są klocki Lego, przypomina z wyglądu pistolet do tankowania paliwa na stacji benzynowej. Nie jest więc specjalnie atrakcyjny. Opiera się on na projekcie George’a Hyde’a z czasów II wojny światowej, gdy jego „oryginał” był produkowany przez General Motors dla prekursora CIA. Wilson chciał przy jego udziale osiągnąć pewien cel polityczny. I stworzyć coś w rodzaju Wikipedii dla entuzjastów broni palnej – strony internetowej, na której informacje byłyby dostępne za darmo w domenie publicznej (sam jest zdeklarowanym przeciwnikiem ochrony prawnej własności intelektualnej).

Departament Stanu idzie na ugodę

Departament Stanu nie kwestionował legalności wytworzonego przez niego produktu (to odbyło się bowiem z udziałem odpowiedniej licencji, którą Wilson posiadał). Nakazał mu jednak usunięcie plików umożliwiających jego produkcję, argumentując, że złamał on prawo. Chodziło o to, że jego strona internetowa umożliwiała korzystanie z nich za granicą, a tym samym produkcję broni nawet w krajach, którym USA jej nie sprzedaje, co jest równoważne z zajmowaniem się nielegalnym eksportem. Wilson dostosował się do nakazu i usunął swój pliki z internetu. W 2015 roku reprezentująca go Second Amendment Foundation zaskarżyła decyzję Departamentu Stanu i w pewnym sensie wygrała. Pozew został wycofany i doszło do ugody pomiędzy stronami z częściowym zwrotem kosztów sądowych dla Wilsona.

Wygrana strona tłumaczyła w mediach, że taki rozwój sprawy to wygrana dla pierwszej i drugiej poprawki do Konstytucji USA, gwarantującej wolność wypowiedzi i prawo do posiadania broni palnej. Wilson ponownie mógł rozpowszechniać pliki CAD. Co więcej, ogłosił, że w sieci umieści też kilka innych projektów, które będzie można ściągnąć z jego strony internetowej. Jak raz wyjaśniał, nie byłoby tam nic nowego, bo wszystkie informacje, które planował tam zawrzeć, od lat znajdują się w internecie, tylko w innych miejscach. A innym razem twierdził, że byłyby tam i nowe rzeczy. Czytając jego wypowiedzi medialne, trudno do końca zrozumieć, co naprawdę siedzi w głowie tego 30-latka. Dzięki grożącemu mu procesowi – którego jednak udało mu się uniknąć – zrobił się dość sławny. I może zaczął się trochę plątać w zeznaniach i swojej wizji?

Panika przeciwników broni

Samo stanowisko Departamentu Stanu zasiało panikę w kręgach przeciwników broni palnej. Do tablicy został wywołany prezydent Donald Trump, który jednak panice nie uległ. Na Twitterze napisał, że jego administracja przygląda się sprawie, wspominając, że odbył konsultację z NRA, czyli Krajowym Stowarzyszeniem Strzeleckim. Nieprzychylne prezydentowi media nie mogły pojąć, dlaczego administracja Trumpa niespecjalnie przejmuje się ogromnym – w ich mniemaniu – zagrożeniem. Przeciwnicy broni palnej szybko przeszli do działań. Zaczęły się nawoływania do wprowadzenia zakazu posiadania plików do wydruku broni plastikowej. Mark Kelly – były astronauta i mąż Gabrielle Giffords, byłej polityk zasiadającej w Kongresie, dodatkowo ofiary ataku z użyciem broni – domagał się wprowadzenia przez Kongres zakazu ich posiadania. Uznał, że to zniechęci ludzi do zajmowania się tym pomysłem. Senator Richard Blumenthal z Partii Demokratycznej, zatroskany zagrożeniem, uznał, że bez stosownej blokady dojdzie do kolejnej fali przemocy i przestępstw ze skutkiem śmiertelnym udziałem plastikowej broni palnej. Senator nazwał taką broń widmem, dlatego że ma ona być niewykrywalna i wymykać się kontroli władzy państwowej. Inni zajęli się blokowaniem postanowień ugody w sądzie federalnym. 31 lipca sędzia Robert Lasnik w Seattle czasowo zakazał w całym kraju publikacji plików na wniosek prokuratorów z siedmiu stanów i Dystryktu Kolumbii. Grupę tych stanów (Waszyngton, Nowy Jork, New Jersey, Pensylwania, Connecticut, Oregon, Maryland i Waszyngton, DC), do których na początku sierpnia dołączyło 11 kolejnych, reprezentuje prokurator generalny z Waszyngtonu Bob Ferguson (Demokrata). 27 sierpnia sędzia Lasnik przedłużył swój zakaz do końca rozwiązania sporu sądowego. Uznał, że Departament Stanu nie zachował właściwej procedury, idąc na ugodę z Wilsonem.

Argumenty przeciwników Wilsona

W mniemaniu osób zwalczających działalność Wilsona umieszczanie projektów tego typu broni stanowi zagrożenie bezpieczeństwa narodowego i pokoju na świecie. Umożliwia terrorystom, osobom dopuszczającym się przemocy domowej i międzynarodowym siatkom przestępczym tworzenie dzięki drukarkom 3D własnej broni, której nie da się wykryć detektorami metalu. Wygląda jednak na to, że zwalczający publikację projektu Wilsona nie mają aż tak bardzo mocnych argumentów na poparcie swoich racji. A poza tym niektóre z nich nie mają za bardzo sensu. Zobaczymy, co z tego ostatecznie wyniknie. Niemniej jednak władza w walce z Wilsonem, czyli aktywistą-prowokatorem, nie ma łatwego przeciwnika. Twórca nowego typu broni dostosował się bowiem do istniejącego prawa. Od 1988 roku prawo federalne, stworzone zresztą przy poparciu NRA, zabrania produkowania, importowania, sprzedawania, wysyłania, dostarczania, posiadania, przekazywania i otrzymywania broni niewykrywalnej detektorem metalu.

Broń plastikowa jest więc w USA od 30 lat zakazana, a Wilson umieścił w swoim modelu metalowe części. Prawnik reprezentujący stan Waszyngton podniósł w walce sądowej przeciwko Wilsonowi argument, że jego pistolet zawiera np. jedną sześciouncjową część zrobioną ze stali, którą można usunąć, aby uniknąć wykrycia. Publicysta „Washington Free Beacon” Stephen Gutowski wyjaśnił w wywiadzie dla telewizji C-SPAN, że na dzień obecny nie ma projektu broni całkowicie wykonanej z plastiku (wszystkie posiadają części metalowe). Gutowski wyciąga wniosek, że wszystkie prawdopodobnie byłyby wykrywalne detektorem metalu i widoczne po prześwietleniu rentgenem na lotnisku. Gutowski przypomniał, że nawet gdyby dało się w całości wydrukować broń palną z części plastikowych, która mogłaby niezauważalnie przejść kontrolę detektorem metalu, nie byłaby ona legalna. Skoro jednak broń w 100% plastikowa jest nielegalna, o co mogą walczyć przeciwnicy Wilsona?

Czytaj dalej >>