Korwin-Mikke: argumentem „za” jest zrobienie na złość Rosjanom, „przeciwko” zrobienie na złość Kaczyńskiemu. Oto Polska właśnie!

Janusz Korwin-Mikke. / foto: PAP/Radek Pietruszka
Janusz Korwin-Mikke. / foto: PAP/Radek Pietruszka

Wracamy do naszych baranów. „Do Rzeczy” pisze: „Polityk był pytany o przekop Mierzei Wiślanej i zarzuty Rosji wobec tej inwestycji. »Wiadomo, że zawsze byli temu przeciwni« – odpowiedział, zaznaczając, że przekop jest »demonstracją polskiej suwerenności«”.

Prezes „Populizmu i Socjalizmu” nie powiedział, skąd mu wiadomo, że Rosjanie zawsze byli temu przeciwni. Być może wydobyto tę informację, torturując jakiegoś schwytanego rosyjskiego szpiega.

Dalej Jarosław Kaczyński wyjaśnił: „To jest ważne z punktu widzenia statusu Polski. Polska musi ostatecznie zrzucić z siebie wszelkie pozostałości tego statusu państwa zależnego. Z tego punktu widzenia, nawet gdyby on był jedynym, warto to zrobić”. Czyli warto przekopać ten kanał, nawet gdyby jedynym powodem było zagranie na nosie Rosjanom!!

Ja jestem zwolennikiem budowy tego przekopu – jednak podkreślam, że determinacja Prezesa PiS-u bierze się z prozaicznej przyczyny. Otóż koszt przekopu jest 300 (trzysta!) razy wyższy niż koszt kilometra przekopu kanału, który już niedługo ma oddzielić wraży Katar od Arabii Saudyjskiej – i jasne, że firmy związane z PiS-em sporo na tym zarobią, dzieląc się oczywiście łupem z politykami PiS-u. Być może zresztą Jarosław Kaczyński o tym nie wie i tego nie podejrzewa – podprowadzony podbechtywaniem suwerennościowego bębenka.

Prezes PiS-u „Wspomniał też o gazociągu Nord Stream łączącym Rosję i Niemcy. »To jest dopiero naruszenie bezpieczeństwa ekologicznego na Bałtyku, i to na ogromną skalę« – podkreślił. Jak stwierdził, w przypadku przekopu Mierzei Wiślanej takiego zagrożenia nie ma”.

Otóż jest to oczywista nieprawda. Położenie rury na dnie niczego nie zmieni; miejscowe gatunki fauny i flory wkrótce ją otulą i potraktują jak swoją. Natomiast przekop z całą pewnością spowoduje, że niektóre gatunki przystosowane do wód Zalewu wyginą, a zastąpią je inne, bardziej morskie. W czym oczywiście nie ma nic złego. Zastąpią – to zastąpią.

Jednak Jarosław Kaczyński nie wierzy, że rosyjskimi agentami są ekolodzy. Nie – ruscy agenci kryją się, jego zdaniem, w Sejmiku Województwa Pomorskiego. Czytamy: „Pytany o negatywną opinię w Sejmiku Województwa Pomorskiego w sprawie przekopu, Kaczyński odpowiedział, że większość, która w nim zasiada »jest w ogóle bardzo nieprzychylnie nastawiona do naszych rządów, cokolwiek byśmy zrobili«”.

„»Sądzę, że gdybyśmy tam zaczęli z szansami na sukces wiercić, żeby znaleźć wielkie złoża gazu i ropy, to też by powiedzieli, że źle. Po prostu tacy są« – oświadczył prezes PiS, dodając, że »to jest swego rodzaju choroba«”.

Czyli: argumentem za budową jest zrobienie na złość Rosjanom, a argumentem przeciwko – zrobienie na złość Kaczyńskiemu! Oto jest Polska właśnie!

Reklama / Advertisement

Comments are closed.