Wozinski: Uber kontra taksówkarze. Kto ma racje? Sprawdź!

uber taxi związki zawodowe
Zdjęcie ilustracyjne.

W konflikcie pomiędzy światowym gigantem a korporacjami taksówkarskimi wykazanie pełnej słuszności którejkolwiek ze stron jest praktycznie niemożliwe, choć pozornie mogłoby się wydawać, że mamy do czynienia z bardzo klarowną i łatwo dającą się rozstrzygnąć sytuacją.

Oto zrzeszone w korporacjach osoby wykonujące zawód taksówkarza, zazdrośnie walcząc o przyznany im przez państwo przywilej, występują przeciwko prywatnej firmie, która oferuje o wiele tańsze i sprawniej wykonywane usługi. Przyglądając się protestowi taksówkarzy, wielu wolnościowców pomstuje na rodzimych taryfiarzy, którzy nierzadko dopuszczali się już nawet aktów agresji wobec konkurencji odbierającej im w coraz większym stopniu klientów.

Sprawa nie jest jednak tak oczywista, jak by się wydawała na pierwszy rzut oka. Z jednej strony wiadomo bowiem, że korporacje taksówkarskie od lat niszczyły niezależną konkurencję, windując do absurdalnych poziomów ceny swoich usług. Brak realnego rynku na usługi taksówkarskie skutkował tym, że występowały wieczne kłopoty z dostępnością tych usług, które na dodatek pozostawiały często bardzo wiele do życzenia.

Mając w pamięci to, jak jeszcze kilka lat temu wyglądał rynek taksówkarski w Polsce, można było pojawienie się Ubera uznać niemalże za wybawienie. Posługując się klarownym i wygodnym sposobem zamawiania oraz rozliczania, amerykańska firma wprowadziła zupełnie nową jakość i – co najważniejsze – zademonstrowała, jak bardzo przestarzała, nieuczciwa i niekorzystna dla klientów jest dotychczasowa forma transportu taksówkowego.

O ile jednak zrozumienie wad tradycyjnych, licencjonowanych przez państwo firm taksówkarskich przychodzi wszystkim dosyć łatwo, o tyle w przypadku światowego giganta w rodzaju Ubera rzecz przedstawia się już zgoła inaczej.

Dolina Krzemowa, czyli kasyno

Wbrew pozorom, Uber nie jest wcale zwyczajnym podmiotem prywatnym, lecz gigantycznym przedsiębiorstwem, w które wpompowano miliardy pustych dolarów. Jego założycielami są programista Garrett Camp oraz przedsiębiorca Travis Kalanick. Kalanick był wcześniej właścicielem informatycznego start-upu Red Swoosh, który sprzedał z zyskiem w 2007 roku. Zdobyta w ten sposób gotówka umożliwiła mu kolejne podejście do świata wielkiego biznesu. Tym razem okazało się, że założony w 2009 roku Uber był absolutnym strzałem w dziesiątkę. W ciągu zaledwie dziewięciu lat firma z Doliny Krzemowej stała się prawdziwym potentatem, oferującym usługi w kilkuset metropoliach na całym świecie.

Budzącą powszechny zachwyt Dolina Krzemowa to – wbrew wszelkim pozorom – nie żywy pomnik przedsiębiorczości i innowacyjności wolnorynkowego kapitalizmu, lecz miejsce, w którym skupia się główny strumień energii inflacjonistycznej polityki Stanów Zjednoczonych. Drukowane w ogromnych ilościach puste dolary rozdawane są w San Jose i okolicach w wielkich ilościach na lewo i prawo wszystkim, którzy rokują choćby cień szansy na to, że staną się kolejnymi Jamesami Wattami, Nikolami Teslami czy też Travisami Kallanickami i Garrettami Campami.

Czytaj dalej —>>>

6 KOMENTARZE

  1. rację maja usługobiorcy.
    Nikt nie chce płacić zawyżonych stawek mafii taksówkowej podporządkowanej mafii urzędasów.
    Choć tego nie lubię – podam tu przykład innych państw , gdzie, w tej dziedzinie, jest normalnie: rosja , ukraina i inne.
    Tutaj o transporcie na mieście decyduje wolny rynek.
    Masz samochód , chcesz wozić pasażerów – bardzo proszę ,o ile twoją cenę(podaną przed rozpoczęciem transportu) zaakceptuje klient.I żaden urzędas tego tam nie zabrania.
    W Polsce ,też nie zabrania, broń Boże, pod warunkiem ,że :
    zapłacisz (za egzamin i zaświadczenie, że nie jesteś debilem )
    kupisz(licencję nie wiadomo na co, masz przecież prawo jazdy i samochód – homologowany przez producenta do przewozu osób,
    kupisz kasę fiskalną (wiadomo – w Polsce każdy Polak to złodziej podatkowy a jak można wierzyć oszustowi i jego podpisanym, złodziejskim podpisem, oświadczeniom ?),
    wstąpisz (do organizacji – jedynie słusznej, z kierownictwem złożonym z byłych esbeków)
    płacisz (haracz)urzędniczej mafii).
    pozdrawiam redaktorka
    :)

  2. „cyk_dwójeczka aka chrisroad” – dwubulgotek wanienny, przy tobie, to szczyt skromności.

    • nie potrzebuję twych cennych uwag, anonimowe ścierwo

    • no tak przeciez wiadomo nie od dzis ze najlepsze sa wszelakie monopole i koncesje. za kilka lat wprowadza samochody autonomiczne i tez w Polsce takowych zabronia? kasy fiskalne w taksowkach powinny byc zastapione poprzez aplikacje do rozliczen w stylu uberowskiej wydanej przez ministerstwo skarbu to calkowicie zniwelowaloby szara strefe teraz w taxi latwiej dostac w pape niz paragon.

  3. Cóż moim zdaniem można pogodzić obie formy. Dzięki temu mimo wszystko korzysta w Polsce rynek i społeczeństwo. Nie ma innej możliwości ucywilizowania rynku transportu osób w naszym kraju. Jeśli wyrzucimy ubera cofniemy się znów do ery monopolu mafii taksówkarskiej. Ograniczymy przez to poważnie dostęp do usług dużej części społeczeństwa i obniżymy ich jakość. Moim zdaniem należałoby podzielić tort na taksówki i przewóz osób. Oddzielić to wyraźną linią. Przecież można stworzyć prosty system licencyjny dla przewozu osób eliminujący nieporządane zjawiska w postaci choćby nieodpowiedzialnych czy łamiących notorycznie przepisy kierowców. Dostępność przewozu osób zmniejszyłaby się nieco, być może nieco zdrożała, ale wciąż byłaby dostępna i ograniczała patologiczne zjawiska znane nam z wcześniejszych czasów monopolu taxi.

  4. każdy kto zamawia taxse to patrzy na to by przejazd był najtańszy więc ludzie wolą jeździć taxsami co działają z aplikacji tak jak opti taxi i inne. a taksówkarze nie rozumieją tego bo oni ustalają sobie abstrakcyjne kwoaty gdyby byli mniej pazerni to pasażerów by mieli a tak to tylko by protestowali i mówili jak im źle bo powstało sporo nowych korporacji, które są konkurencją i to dużą.

Comments are closed.