Rząd wykorzystuje śmierć nastolatek w Koszalinie do przykrycia niewygodnych tematów. Nagonka na przedsiębiorców trwa

Znicze koło escape roomu, w którym doszło do tragedii/fot. PAP/Marcin Bielecki
Znicze koło escape roomu, w którym doszło do tragedii/fot. PAP/Marcin Bielecki

Cała Polska żyje pożarem, w wyniku którego zginęło pięć młodych osób. Minister Joachim Brudziński od razu zapowiedział, że w Polsce przeprowadzone zostaną kontrole tego typu obiektów. W podobnym tonie wypowiadał się i premier. I zabrali się gorliwie do pracy. Bo to im się opłaca politycznie.

Nie da się oprzeć wrażeniu, że ta tragedia wykorzystywana jest do celów politycznych. Zaczęto mówić o kontrolach, zamknięto wiele obiektów i zapowiada się intensyfikację takich działań.

Minister Joachim Brudziński wyraził nawet na Twitterze oburzenie, że escape roomy były zarejestrowane jako „zwykła działalność gospodarcza”. A jako co miało to funkcjonować? Usługa bankowo-medyczna?

Już po wstępnych kontrolach widać, że część z tych #escaperoom zostało zarejestrowanych, jako zwykła działalność gospodarcza – napisał na Twitterze minister Brudziński.

Minister twierdzi, że tak się przejmuje sprawą pokojów zagadek, bo „szczególnie narażone mogą być dzieci”, a jednocześnie rząd, który reprezentuje pozwala na legalne mordowanie codziennie około trójki dzieci w ramach obowiązującej ustawy aborcyjnej.

Tragedia ta jednak jest zbawienna dla rządu. Nadmuchując ją, mogą przykryć wiele niewygodnych spraw naraz. Wśród nich jest chociażby głośna nominacja 28-letniego Adama Andruszkiewicza na wiceministra cyfryzacji dzięki jego koneksjom z ojcem premiera Mateusza Morawieckiego, Kornelem Morawieckim.

Kolejną kwestią są podatki i opłaty, o których informujemy na bieżąco przypominając przy tej okazji, że premier najpewniej oszalał. Wystarczy wspomnieć chociażby emerytury za bycie matką od marca czy też obowiązek zbierania wszystkich faktur przez urzędy samorządowe i wysyłanie ich do skarbówki. Wszystko oczywiście za nasze pieniądze.

Kolejne kwestie to sprawy związane z kosmicznym wynagrodzeniem dla członków PiS oraz ich rodzin, za którymi oczywiście z pewnością nikt nie lobbował, jak np. syn Mariusza Kamińskiego czy córka Tadeusza Cymańskiego. Albo wspomniany Andruszkiewicz, wcześniej Misiewicz, albo teraz aniołki prezesa NBP. Wystarczy nie kraść (tylko dorzucić sobie kilkudziesięciotysięczne pensje – na Wasz koszt).

Tragedia w Koszalinie może od wszystkiego powyższego odwrócić uwagę, a rząd ścigając „wstrętnych prywaciarzy” narażających na śmierć dzieci, zapunktuje w sondażach. Przecież gdyby nie PiS, ofiar byłoby więcej. A tak w ogóle, to oburzanie się na to wszystko świadczy, że na pewno popieram PO.

Źródło: nczas.com/twitter.com