Francuska gospodarka drży od „żółtych kamizelek”. To już bardzo poważne zagrożenie

Trwające od listopada ub. roku protesty „żółtych kamizelek” mają konkretny wymiar dla ekonomii kraju. Zaczęło się od strat w turystyce, a hotelarze musieli się borykać z anulacjami rezerwacji na Sylwestra we Francji. Znacznie mniejsze zyski miał też w okresie bożonarodzeniowym handel.

Agencja ratingowa Standard and Poor’s ocenia, że kryzys nie wydaje się bardzo poważny, ale 4 tys. firm i sklepów zrezygnowało z zatrudnienia prawie 60 tys. sezonowych pracowników.

Francuskie ministerstwo finansów ocenia, że najbardziej ucierpiał handel i dystrybucja. Nie wyklucza się, że w najbliższych miesiącach pojawi się seria bankructw.

Zyski w tym sektorze są mniejsze nawet o 2 miliardy euro. Wielkie domy handlowe, jak np. Printemps Haussmann, czy Galeria Lafaette’a w Paryżu, odnotowały w tym sezonie obroty mniejsze o 7%.

Konkretną stratą wydaje się też negatywny wizerunek Francji, jaki upowszechnia się za granicą. Maleje atrakcyjność kraju, a to także ma w dłuższym planie wymierne skutki negatywne i nie koniecznie dotyczące tylko turystyki.

Paryż pociesza się jednak, że analitycy prognozują mimo wszystko stabilny wzrost gospodarki, wzrost o 1,2 do 1,6% siły nabywczej gospodarstw domowych (to akurat skutek spełnienia niektórych żądań „żółtych kamizelek”) i w konsekwencji spadek bezrobocia. Agencje ratingowe biorą jednak pod uwagę kontynuację reform Macrona i uspokojenie inwestorów.

Tymczasem niegasnąca fala protestów pokazuje, że wcale tak stać się nie musi, a np. nadzieje na przyciągnięcie po Brexicie do Paryża podmiotów z londyńskiego City mogą okazać się płonne.

10 KOMENTARZE

  1. Francja zajmuje dziadowskie 71 miejsce w Rankingu Wolności Gospodarczej więc ryzykowanie pieniędzy inwestując w lewackim skansenie jest zwyczajną stratą czasu.

  2. Wczoraj podali, że zwolennicy żółtych kamizelek zaczną systematycznie wybierać kasę z banków i to załatwi Macrona szybciej niż wszystkie uliczne awantury.

    • Zastanawia mnie dlaczego w ogóle ludzie powierzają oszczędności swojego życia żydowskim bankom.

      • Dokładnie, kasa tylko lokaty w kilku bankach na 3 miesiące max aby nie tracić na inflacji. I to max 20% całej swojej kasy na tych lokatach. Resztą trzeba się samemu zajmować ale na pewno nie trzymać w bankach. I nie w jednej polskiej walucie, bo w załamaniu ludzie stracą całe oszczędności, a ich wypłata będzie warta bochenek chleba. Szczególnie w czasach wszechobecnego socjalizmu trzeba myśleć konkretnie co robić z hajsem, bo w każdym momencie może się zawalić kraj…

  3. A do tego Francja jest dokladnie zapętlona bo do reform rynkowych czyli ograniczenie zasiłków nie dopuści 8 mln. „nowych” Francuzów nie nawykłych do pracy a za to mocno uzależnionych od kasy sypanej z budżetu państwa lub samorządów.Przecież Mustafa z 8 dzieci plus 3 żony nie zrezygnuje z 5 tyś euro m-c danin ‚należnych ” mu od niewiernych.

    • Właśnie elity chciały szybko zwiększyć ilość nowych Francuzów ażeby ci terrorem szantażowali kamizelki do nie protestowania.

Comments are closed.