
Jeszcze nie zamilkły reakcje na żenadę, którą odstawił minister kultury Piotr Gliński w RMF FM u Roberta Mazurka a ten już zaczyna dalej bajdurzyć. Mimo rozchodzącego się nagrania Gliński przekonuje, że dziennikarz pytał go o śmierć Adamowicza.
– Nie rozmawiamy ani o śmierci, ani o tym, co tam się działo. Nie rozmawiam o słowach tych, moim zdaniem obłąkanych ludzi, którzy oskarżają pana o całe zło tego świata. Ja pana pytam o prostą decyzję budżetową – obiecaliście 7 milionów, daliście 4 – mówił Robert Mazurek w sprawie dotacji dla Europejskiego Centrum Solidarności w Gdańsku.
Zaraz po tym minister Gliński wstał, rzucił mikrofonem ze słuchawka o stół i poszedł.
Teraz minister kultury Piotr Gliński próbuje wmawiać, że to dziennikarz zachował się niewłaściwie i że poruszył temat Adamowicza.
– Wyszedłem dlatego, że na rozmowę z redaktorem Mazurkiem zgodziłem się tylko pod warunkiem, że nie będziemy rozmawiać o śmierci pana prezydenta Adamowicza. Uważam, że w okresie żałoby ten temat nie powinien być poruszany przez polityków. Pan redaktor niestety złamał słowo. Dlatego zareagowałem emocjonalnie i opuściłem studio – powiedział Wirtualnej Polsce minister kultury.
– To był mój protest przeciwko łamaniu zasad cywilizowanej debaty publicznej w mediach. Powinno się uszanować majestat śmierci i w okresie 40 dni od takiej tragedii nie powinno się drążyć tego tematu w mediach – dodał.
– Nie unikam informacji na ten temat, ale dla mnie w tej sprawie nie ma nic do komentowania. Wydaliśmy obszerny komunikat w tej sprawie 26 października 2018 roku, w którym dokładnie wszystko wyjaśniliśmy. Łączenie tego teraz ze śmiercią pana prezydenta Adamowicza jest więcej niż bulwersujące – ocenił Gliński.
Źrodło: wp.pl/nczas.com