Wychowanie jednego dziecka kosztuje ok. 200 tysięcy złotych, a koszty wciąż rosną! A przecież można to łatwo zmienić

Dziecko. Zdjęcie ilustracyjne. Źródło: pixabay
Dziecko. Zdjęcie ilustracyjne. Źródło: pixabay

Według wyliczeń Centrum im. Adama Smitha wychowanie jednego dziecka do ukończenia przez nie 18 lat kosztuje od 190 do 210 tys. zł. Koszt wychowania dwójki dzieci to pomiędzy 350-385 tys. zł, a przy trójce może przekroczyć pół miliona. Wydatki wciąż rosną, a jedynym realnym rozwiązaniem trudnej sytuacji rodziców byłaby radykalna obniżka podatków.

Do kwoty wyliczonej w raporcie Centrum im. Adama Smitha trzeba jednak doliczyć także koszty pośrednie związane z czasem poświęconym na wychowanie. Zwłaszcza że opieka instytucjonalna dla dzieci do lat 3 jest nadal dostępna dla niespełna 10% rodzin. Pozostałe stoją natomiast przed wyborem czy samemu opiekować się dzieckiem czy dodatkowo zapłacić za opiekę.

Z kolei z badań SW Research wynika, że same koszty związane z przebiegiem ciąży oraz przygotowaniami do narodzin dziecka to średnio wydatek ok. 8,5 tys. złotych, natomiast kiedy już jest na świecie, miesięcznie wydatki na niemowlaka zamykają się w granicach 1 tys. 50 złotych i rosną z wiekiem dziecka.

Dużą część kwoty przeznaczonej na wydatki na dziecko stanowią także różnorakie podatki, daniny i opłaty. Produkty dla niemowląt i dzieci tj. żywność, smoczki, pieluszki oraz foteliki samochodowe są objęte 8% stawką VAT. Inne produkty, w tym pieluchy wielorazowego użytku opodatkowane są wyższą 23% stawką VAT.

W przeciwieństwie do popularnych „pampersów”, pieluszki wielorazowe objęte są 23% stawką VAT, mimo, że unijna dyrektywa 2006/112/WE pozwala na stosowanie stawki obniżonej. Obniżenie stawki i, co za tym idzie, obniżenie ich ceny wydaje się być decyzją ze wszech miar racjonalną, zwłaszcza, że rodzice prosili o to rząd w specjalnej petycji podpisanej przez ponad 4 tys. osób.

Co więcej Ministerstwo Finansów może zawnioskować do UE o tzw. środek specjalny w sprawie obniżenia stawek VAT na ubranka i buty dziecięce do 0% VAT, z której korzystają m.in. Wielka Brytania i Irlandia. Oszczędności dla rodzin byłyby dzięki temu znaczne.

Nie należy zapominać także o opodatkowaniu pracy rodziców, które jest w Polsce bardzo wysokie.  Jak słusznie przypomniał wiceprezes partii KORWiN Jakub Kulesza: „Jeśli zarabiamy 2400 zł na rękę, to tak naprawdę zarabiamy 4000 zł, ale 1600 zł zabiera nam państwo!”. Gdyby rodzice otrzymywali większą pensję na rękę, mogliby przeznaczyć ją na wychowanie dzieci, co przełożyłoby się w przyszłości na większą liczbę młodych Polaków.

Dobrym rozwiązaniem byłoby także wprowadzenie bonów opiekuńczo-wychowawczych traktowanych jako finansowe uprawnienia do korzystania z konkretnych usług opiekuńczych i edukacyjnych. Pomogłyby one w rozwiązaniu konkretnych problemów rodziców związanych z opieką i wychowaniem swoich pociech.

Zdaniem prezesa partii KORWiN (która weszła niedawno w koalicję z Ruchem Narodowym) Janusza Korwin-Mikkego jedyną metodą na szybkie podniesienie płac pracowników, w tym rodziców, jest likwidacja podatku dochodowego oraz obniżenie składek płaconych od pensji. Jak przekonuje Korwin-Mikke: „rodzice nie mają pieniędzy na dzieci, na ich kształcenie – bo pieniądze idą na wysoką składkę emerytalną”.

„Dzieci nie potrzebują, żeby im ktoś coś dawał – dzieci potrzebują bogatych rodziców, którym państwo nie zabiera zarobionych pieniędzy!” – dodał lider partii KORWiN.

Źródła: dziecisawazne.pl, se.pl, businessinsider.com.pl, mamotoja.pl, rp.pl

Comments are closed.