Ranking drogich miast świata. Paryż najdroższy. I co tu się dziwić protestom „żółtych kamizelek”. Zobacz kto jeszcze

Paryż. Foto: pixabay
Paryż. Foto: pixabay

W ciągu ostatnich dwóch lat Paryż awansował z siódmego na pierwsze miejsce w rankingu najdroższych miast na świecie. Za osiągnięciem tego „mistrzostwa” stoją głównie mocno wyśrubowane koszty utrzymania i drogie euro. Brytyjski magazyn The Economist publikuje listę miast, w których koszty utrzymania są najwyższe. W tegorocznym rankingu na podium stanęły Singapur (po raz szósty) oraz Hongkong i Paryż.

Życie w stolicy Francji stało się bardzo drogie. W badaniach magazynu porównywano ceny 160 towarów i usług, takich jak żywność i napoje, czynsze, odzież, transport i energia. Podstawowy indeks (100), czyli rodzaj „średniej” ustalono dla cen w Nowym Jorku.

Paryż, nie przekroczył cen nowojorskich tylko w stosunku do cen transportu, tytoniu i alkoholu. Jest za to już znacznie powyżej indeksu 100 jeśli brać pod uwagę ceny elektryczności, środków higieny osobistej, rekreacji i rozrywki, a także artykułów gospodarstwa domowego.

Razem z azjatyckimi metropoliami jest tu o 7% drożej, niż w Nowym Jorku.

Pójście do kina w Paryżu to średnio wydatek 11 euro. Droższe, niż gdzie indziej są ceny ubrań, a średnia cena fryzjera dla pań to… 96 euro (82 euro dziesięć lat temu).

W badaniu The Economist porównywano także wzrosty cen w przeciągu ostatniego 10-lecia. Co się stało, że w 2009 roku można było w stolicy Francji przeżyć za znacznie mniejszą kwotę? W dodatku trudno mówić, by za wzrostem cen nadążyły tu podwyżki zarobków.

Swoją znaczną rolę odgrywają tu też eksperymenty socjalistycznych władz miasta. To przez ich działania eksplodowały np. ceny parkowania na ulicach Paryża.

Dużą rolę odgrywa tu też euro i jego wysoki kurs. Wśród 10 najdroższych miast świata nie ma żadnej aglomeracji brytyjskiej, a to dzięki własnej walucie i dostosowaniu kursu funta do realiów.

W pierwszej „10” drogich miast cztery znajdują się w Azji (także Osaka i Seul), cztery w Europie (Zurych i Genewa oraz Kopenhaga), a do tego mamy jeszcze Nowy Jork, Los Angeles i Tel Awiw.