Obłąkanie i bezduszność. W Wielkiej Brytanii eksperymentują na dzieciach. Chcą zmieniać płeć nawet 3-latkom

Operacja. Zdjęcie ilustracyjne. Źródło: Pixabay
Operacja. Zdjęcie ilustracyjne. Źródło: Pixabay

5 osób na znak protestu zrezygnowało z pracy w brytyjskiej klinice zajmującej się „przeróbkami” płciowymi. Teraz alarmują, że placówka prowadzi eksperymenty nawet na 3-letnich dzieciach.

Lekarze pracowali w Tavistock Centre, jedynej w Wielkiej Brytanii i należącej do Gender Identity Development Service (GIDS) placówce „zmieniającej” ludziom płeć.

Twierdzą, że dzieci są nieprawidłowo diagnozowane ze względu na domniemaną dysforię płciową i przeprowadza się na nich niepotrzebne „terapie”, których skutki są nieodwracalne. Dotyczy to m.in dzieci uważających, że są homoseksualne i mającymi problemy z własną tożsamością płciową. Diagnozuje się je jako zmiennopłciowe i nakłania do poddania się eksperymentom „korygującym” płeć.

Jak informuje Times lekarze należeli do zespołu decydującego o podawaniu dzieciom, jeszcze przed pokwitaniem, preparatów blokujących hormony płciowe. Potem 16-latkom podawano hormony płciowe w zależności od tego jaką sobie wybierali płeć.

Lekarzy, którzy ujawniają bulwersujące informacje twierdzą, że w ciągu ostatnich 3 lat 18 osób zrezygnowało z pracy w szpitalu nie mogąc pogodzić się ze stosowanymi w nim praktykami. Jeden z lekarzy mówi, że pracował dłużej niż chciał, bo zapobiegał poddawaniu dzieci „kuracji”.

To co przez ostatnie 2 lata zatrzymywało mnie w pracy, to poczucie, że coraz więcej dzieci jest zagrożonych. Byłem tam by zapobiec szkodzeniu im – mówi anonimowy lekarz w rozmowie z „Times”.

Liczba „pacjentów” placówki rośnie lawinowo. W 2010 roku medycznym eksperymentom poddano 94 osoby. W 2018 aż 2519. Z roku na rok spada też wiek pacjentów. Najmłodszy miał 3 lata.

Jak ocenia jeden z oksfordzkich profesorów „kuracje” zmieniające płeć są „niczym nie regulowanymi eksperymentami na dzieciach”.

Jeśli wziąć pod uwagę powierzchowność diagnoz, leki, które aplikowano przy dysforii płciowej, to można powiedzieć, iż jest to niekontrolowane eksperymentowanie na dzieciach – mówi Carl Heneghan.

Jak twierdzi były szef personelu placówki David Bell dzieci traktują nieraz zmianę płci jako sposób na rozwiązanie zupełnie innych problemów. Np związanych z przemocą w domu, czy traumatycznymi przeżyciami. Wiele z nich przejawia również symptomy autyzmu.

Marcus Evans, psychoanalityk i były szef kliniki, który również zrezygnował z pracy w niej twierdzi, że „korygowanie” płci traktowane jest jako sposób na szybkie „rozwiązywanie problemów”.