Europie może skończyć się woda pitna. W Polsce wcale nie jest lepiej

Nawadnianie/fot. ilustracyjne/fot. Pixabay
Nawadnianie/fot. ilustracyjne/fot. Pixabay

Według opracowanego przez Europejską Agencję Środowiska wskaźnika na działalność gospodarczą idzie około 243 tys. hektometrów sześciennych wody rocznie. Najwięcej wody, bo 40 proc., zużywanej jest w rolnictwie. A ponieważ w Europie rośnie liczba gruntów uprawnych, wzrost użycia wody – a tym samym jej deficyt – będzie rósł.

Europejczycy co roku czerpią miliardy metrów sześciennych wody. Jest wykorzystywana w rolnictwie, produkcji, ciepłownictwie, chłodnictwie czy turystyce. Zasoby wody są nadwyrężane dodatkowo rosnącą urbanizacją, zanieczyszczeniami środowiska i suszami.

Około 80 proc. wody słodkiej w Europie czerpana jest z rzek i źródeł podziemnych.

Według opracowanego przez Europejską Agencję Środowiska wskaźnika na działalność gospodarczą idzie około 243 tys. hektometrów sześciennych wody rocznie. Większość – ponad 140 tys. hektometrów sześciennych – powraca do środowiska, często zanieczyszczona.

Najwięcej wody, bo 40 proc., zużywanej jest w rolnictwie. I mimo zmian technologicznych będzie tak nadal. A deficyt wody będzie rósł, bo wciąż rośnie liczba gruntów uprawnych.

28 proc. zasobów zużywa produkcja energii. W tym przypadku wody używa się do chłodzenia w elektrowniach jądrowych i elektrowniach.

Europejska Agencja Środowiska (EEA) opracowuje prognozy klimatyczne dla różnych modeli polityki środowiskowej. Scenariusz „Economy First” opiera się na rozwoju liberalnej gospodarki, korzystającej ze wszystkich dostępnych źródeł energii. Zakłada dalszy wzrost zużycia wody i zmniejszenie zasobów.

Źródło: PAP