Morawiecki oszalał. Pełne „oskładkowanie” umów cywilnoprawnych jeszcze przed końcem tej kadencji. Chcą ograbić Polaków do zera

Mateusz Morawiecki. / foto: PAP/Paweł Supernak
Mateusz Morawiecki. / foto: PAP/Paweł Supernak

Niestety, wraca pomysł rzucony jeszcze z czasów, gdy premierem była Beata Szydło. Rząd Mateusza Morawieckiego chce pełnego „oskładkowania” umów-zleceń pod pretekstem zapewnienia „godziwej emerytury”. W praktyce oznacza to, że osoby, które nie chcą śmiesznej ZUS-owskiej emerytury i wolą same decydować, co robić ze swoimi pieniędzmi, stracą tę możliwość.

Wiele osób pracuje dzisiaj na umowach cywilnoprawnych. Dzięki temu mają wyższe zarobki, zaś pracodawca nie ponosi dodatkowych kosztów na pazerne państwo. W ten sposób unika się też dokarmiania jednego z najgorszych potworów w Polsce, jakim jest ZUS.

Niestety, w państwie „dobrej zmiany” jedyny dobrobyt, jaki przewiduje rząd, to ten, który on „zapewni” dzięki kolejnym pakietom socjalnym, które oczywiście opłacane są z naszych pieniędzy.

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej chce pełnego oskładkowania „umów śmieciowych”, jak pogardliwie nazywa umowy cywilnoprawne propaganda wszelkich roszczeniowych socjalistów. Projekt ma trafić do Sejmu jeszcze w tej kadencji. Jeśli przejdzie, może zacząć obowiązywać już od przyszłego roku.

Zmiana będzie pewnie bolesna dla tych, którzy zaczną płacić składki. Dziś stracą, w przyszłości zyskają świadczenia emerytalne – mówi minister Elżbieta Rafalska, jakby ktoś rozsądny chciał otrzymywać głodową emeryturę od ZUS-u.

Jednocześnie od dawna mamy problem z falą kombinujących przedsiębiorców. Wciskają ludziom umowy zlecenia, by płacić tylko część składek – dodaje Rafalska nie wspominając, że sami pracownicy coraz częściej unikają umów o pracę.

Na początek na celowniku znalazłyby się tylko umowy zlecenia. Umowy o dzieło musiałyby zostać skonsultowane z Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego, choć tam już podobno trwają nad tym prace.

Temat nie wywołuje większych kontrowersji, więc prace przyśpieszą. Efekty niebawem – mówi portalowi money.pl informator z MKiDN.

Źródło: money.pl