
Jarosław Jakimowicz zdecydowanie poparł Zofię Klepacką w krytyce deklaracji LGBT wprowadzonej przez prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego. Aktor jest zszokowany, jakie konsekwencje go za to spotykają. Wyznał, że przez swoje poglądy stracił możliwość wystąpienia w serialu.
Jakimowicza po jasnej deklaracji spotyka coraz większe wykluczenie. Kontakty z aktorem zerwał rysownik Andrzej Pągowski, który tytułował się jego przyjacielem. Karolina Korwin-Piotrowska udostępniając nagranie Jakimowicza zapytała: „Rzygaliście już dzisiaj?”.
Jakimowicz był gościem Łukasza Warzechy w programie „Polska na serio”. Szeroko komentował ostatnie zamieszanie związane między innymi ze swoją osobą. – Jak usłyszałem co Panowie Trzaskowski i Rabiej wymyślili na temat karty LGBT… mnie się to bardzo nie podoba, bo to jest jakaś kosmiczna bzdura. Jak usłyszałem o klubach sportowych dla gejów, o hostelach przeznaczonych specjalnie dla nich… przecież to jest jakieś chore umysłowo – nie ma wątpliwości.
– Poparłem Klepacką, bo to fajna, młoda dziewczyna, która w sprawie deklaracji LGBT ma takie samo zdanie jak ja. Nie wiem, jakie ma pozostałe poglądy i co wypisuje w internecie. W tej konkretnej sprawie ją poparłem, bo uważam to za spójne z moimi przekonaniami – powiedział Jakimowicz.
Wcześniej krytykował również Roberta Biedronia, za co została mu przypięta łatka homofoba. Wyraził również swój sprzeciw wobec ustawy 447 JUST, a na Facebooku zamieścił grafikę z napisem „Poland not Polin”. Za swoje działania stracił rolę w serialu Canal+. O wszystkim dowiedział się w dość nietypowy sposób tuż przed startem produkcji.
– Na następny dzień na 6.20 miałem umówiony samochód, który miał mnie odebrać spod domu. To nie miało stać się za miesiąc, tylko następnego dnia. Miałem rolę, miałem tekst… o 17 dnia poprzedzającego dzwoni do mnie agencja i mówią do mnie „Jarek, oni rezygnują z Ciebie. Przez Twoje wypowiedzi” – zdradził Jakimowicz.
I kto tu jest prześladowany? Wszelkiej maści lewicowcy dzień w dzień krzyczą o dyskryminacji i prześladowaniu swoich szanownych czterech liter, ale poza ogólnikami nie przedstawiają żadnych twardych dowodów. Co innego w drugą stronę. Wystarczy, że ktoś, w tym przypadku Jakimowicz, powie coś niezgodnego z polityczną poprawnością i już spotykają go wymierne szykany i represje. Co będzie dalej?