Dramatyczne relacje świadków po karambolu na A6! Prokuratura stawia zarzuty kierowcy ciężarówki

W karambolu pod Szczecinem zginęło 6 osób. Foto: PAP/ Marcin Bielecki
W karambolu pod Szczecinem zginęło 6 osób. Foto: PAP/ Marcin Bielecki

Policjanci wraz z prokuratorem wciąż szczegółowo wyjaśniają, jak doszło do wypadku na A6 pod Szczecinem, w którym zginęło w niedzielę sześć osób. Na razie zatrzymano kierowcę ciężarówki i postawiono mu zarzut spowodowania katastrofy w ruchu lądowym.

Do wypadku samochodu ciężarowego z sześcioma autami osobowymi doszło w niedzielę o godz. 13.20 na A6 500 m do zjazdu na Wielgowo w kierunku Świnoujścia między węzłami Kijewo i Dąbie.

W poniedziałek Prokuratura Okręgowa w Szczecinie poinformowała, że kierowcy ciężarówki został postawiony sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym. Grozi za to od dwóch do dwunastu lat pozbawienia wolności.

Mężczyźnie został przedstawiony zarzut dotyczący sprowadzenia w dniu 9 czerwca br. na drodze A6 katastrofy w ruchu lądowym poprzez niewłaściwą obserwację przedpola jazdy, niezachowanie bezpiecznego odstępu od poprzedzających pojazdów oraz niedostosowania prędkości do sytuacji na drodze, które to zdarzenie zagroziło życiu i zdrowiu co najmniej 22 osób – powiedziała PAP w poniedziałek rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Szczecinie Joanna Biranowska-Sochalska.

Jak dodała, w następstwie tego doszło do zderzenia samochodu ciężarowego, którym kierował mężczyzna, z poprzedzającymi go samochodami osobowymi i powstania efektu domina. Uczestniczyło w nim siedem samochodów osobowych i samochód ciężarowy (we wcześniejszych informacjach pojawiało się sześć aut osobowych). Śmierć na miejscu poniosło sześć osób.

35-letni mężczyzna – jak poinformowała prok. Biranowska-Sochalska – formalnie nie przyznał się do sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym. Prokuratura nie informuje o treści składanych przez niego wyjaśnień.

Zarzut – jak poinformowała rzeczniczka prokuratury – został sformułowany w oparciu o wstępną opinię biegłego z zakresu ruchu drogowego. Śledczy chcą także uzyskać opinie biegłych innych specjalności.

Dramatyczne relacje świadków

Wstępnie wiemy, że samochód ciężarowy uderzył w pojazd, który był przed nim i ta siła uderzenia powodowała, że pojazdy kolejno uderzały w pojazdy poprzedzające. Wybuchł pożar, w którym zginęło sześć osób. Ci, którzy przeżyli dramatycznie wspominają moment wypadku.

Nastał korek, samochody stanęły i w koniec korka uderzyła bez hamowania ciężarówka. Od razu nastąpił pożar, dużo osób się spaliło. Ja zdołałem z rodziną, z żoną i trojgiem dzieci uciec przez okno. Samochód spalony, rzeczy spalone, jechaliśmy na wczasy – mówił na antenie TVP Info pan Tomek.

Dodał, że tir spychał kolejne samochody „miażdżąc je”. – Nie wiem, jak się udało nam uratować. W samochodzie obok nas są trupy. Koło mnie od razu powstał pożar, słyszałem krzyki ludzi, którzy już się palili – wspomina mężczyzna.

Świadkiem wypadku był ukraiński kierowca, który zaczął wyciągać ludzi z płonących samochodów: – Z przodu jechała duża ciężarówka, a przed nią także jechały samochody. Kiedy zahamowała, to od razu pojawił się ogień. Wyszedłem z samochodu, wziąłem gaśnicę i podszedłem z prawej strony do jednego z pojazdów. W środku były dwie kobiety i dwoje dzieci. Wyciągnęliśmy je z samochodu. Po chwili usłyszeliśmy krzyk. Ktoś wybił szybę z lewej strony i wyciągnął kierowcę ciężarówki – cytuje świadka „Radio Koszalin” na stronie prk24.pl.

Wśród uratowanych przez pana Andrieja osób jest kobieta: – Zrobił się korek. Też zwolniłam, ciężarówka jechała za mną. Kierowca nie zauważył mnie. Uderzono mnie, zaczęłam się kręcić, a potem wszyscy wlecieli jeden na drugiego. Mój samochód spalił się. Pan wyjął mnie przez szybę. Uratował mnie – powiedziała uratowana kobieta.

Nie wszystkich jednak udało się uratować. – Był bardzo duży ogień. W samochodzie zobaczyłem rodzinę. Kobietę i dzieci udało mi się wyciągnąć, ale niestety mężczyzny już nie – mówił inny świadek zdarzenia dla „TVN 24”.

Reklama / Advertisement