Michalkiewicz nie ma wątpliwości ws. dra Czerniaka. „Najwyższy czas, by przestał być ważnym elementem Konfederacji” [VIDEO]

Dr Hubert Czerniak i Stanisław Michalkiewicz/fot. Facebook Hubert Czerniak - Włączamy myślenie/YouTube/Stanisław Michalkiewicz
Dr Hubert Czerniak i Stanisław Michalkiewicz/fot. Facebook Hubert Czerniak - Włączamy myślenie/YouTube/Stanisław Michalkiewicz

Stanisław Michalkiewicz ostro podsumował działalność Huberta Czerniaka. Odniósł się przy tym do listu internauty, który zarzucił publicyście nierzetelność i bycie opłacanym przez kogoś, bo na antenie Mediów Narodowych skrytykował „alternatywnego medyka”.

Ostatnim razem miałem takie krytyczne uwagi pod moim adresem po tym, jak powiedziałem, że „Wielka Lechia to UBeckie rzygowiny”. Powtórzyłem to w tym programie wiedząc, że pan dr Czerniak jest jednym z propagatorów Wielkiej Lechii – przypomniał Stanisław Michalkiewicz, publicysta „Najwyższego Czasu!”.

Jeśli więc medycyna alternatywna jest tej samej wartości, co Wielka Lechia, to myślę, że najwyższy czas, by pan Czerniak przestał być „ważnym elementem Konfederacji”. Jak Konfederacja go przyhołubi, to oczywiście nie moja sprawa, ale ja też wyciągnę z tego wnioski – dodał Michalkiewicz.

Obawiam się, że pan dr Czerniak, który chlubnej karty życiowej nie ma, bo w stanie wojennym na ochotnika wstąpił do ZOMO i tam dosłużył się nawet stopnia kaprala, to musiał tęgo łomotać pałą. Potem MSW w uznaniu widocznie dla jego zasług zasponsorowało mu dokończenie studiów medycznych. Bo pan dr Czerniak zaczął te studia, po dwóch latach je przerwał, żeby wstąpić do ZOMO – nie wiem, co nim kierowało, bo on mi się nie zwierza. Ale być może ta sama motywacja, co panem Petelickim generałem nieboszczykiem. On kiedyś w jednym z wywiadów powiedział, że wstąpił do SB, żeby spełniać dobre uczynki. Niektórzy w tym celu wstępują do zakonów, a niektórzy do SB. A niektórzy – jak pan Czerniak – do ZOMO – przypomniał.

Dlaczego miałoby to rzucać cień na moją wiarygodność jako rzetelnego i niezależnego komentatora? Tego nie bardzo rozumiem. Ja nie wierzę w medycynę alternatywną, uważam to za szarlatanerię. Oczywiście ludzie się tak leczą, np. Małgorzata Braun podobno leczyła się własnym moczem, niewiele jej to pomogło, bo jak wiadomo, zmarła. Ale ludzie się rozmaitych środków chwytają – zauważył Michalkiewicz.

44 KOMENTARZE

  1. A ja nie wierzę w medycynę konwencjonalną panie Michalkiewicz. Ta medycyna wpędziła do grobu mojego ojca i stryjka (jeden 64 drugi 60 lat). Ja biorę codziennie 2g witaminy C, 200 mcg wit. K2 MK7 i 6000 IU witaminy D3 i na zdrowie nie narzekam. Odkąd tak robię przestałem chorować na grypę, a przeziębienie jak mi się zdarzy mija po 2-3 dniach. Moja kondycja jest taka jak 10 lat temu. Dlatego mnie tzw. medycyna alternatywna przekonuje, bo na mnie się sprawdza. Dzięki odpowiedniej suplementacji, kupowaniu zdrowej żywności i piciu dobrej jakości wody (filtrowanej szungitem) szczęśliwie lekarze trzymają się z dala ode mnie i oby tak pozostało jak najdłużej. Może uwierzy pan w medycynę tzw. alternatywną jeżeli (odpukać) zachoruje pan na raka i dostanie opcję „leczenia” chemioterapią po której pańskie życie przedłuży się może o 6 miesięcy, no może rok. Może wtedy uzna pan że chce jednak pożyć dłużej i uda się do jakiegoś znachora, który poleci panu oczyścić organizm, dotlenić komórki itp. Pańskie życie, pańska sprawa. Proszę jednak aby pan nie stawiał się w roli dyktatora, który mówi, że ta czy inna osoba nie powinna mieć miejsca na listach Konfederacji. To do wyborców należy ocena czy osoby takie jak pan Czerniak czy Zięba zasługują żeby być w Sejmie i nas reprezentować czy nie. Pana zdanie nie ma dla mnie znaczenia. A co do „ubeckich żygowin” i Lechii czy starożytnych korzeni narodu polskiego to proponuję zapoznać się z artykułem prof. Kowalskiego zamieszczonego w „Najwyższym Czasie”. Czy może prof. Kowalski to też wg pana „ubecka żygowina”?!

Comments are closed.