Iwona Hartwich i Grzegorz Schetyna. Foto: PAP
Iwona Hartwich i Grzegorz Schetyna. Foto: PAP
REKLAMA

Iwona Hartwich poczuła się oszukana, ponieważ – jak twierdzi – Koalicja Obywatelska obiecała jej trzecie miejsce na liście, a dostała siódme. Dziś spotkał się z nią lider Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna. Szef regionu kujawsko-pomorskiego PO Tomasz Lenz twierdzi jednak, że nikt nie obiecywał jednej z liderek protestu rodziców osób niepełnosprawnych w Sejmie trzeciego miejsca.

Z wtorkowych ustaleń zarządu PO wynikało, że Hartwich ma startować z miejsca siódmego listy. W tej sytuacji poinformowała, że rezygnuje z udziału w wyborach.

REKLAMA

Po spotkaniu z panią Iwoną Hartwich i rozmowie o sytuacji na liście toruńskiej zaproponuję Zarządowi Krajowemu PO zmianę na liście. Będę rekomendował, by pani Iwona Hartwich kandydowała z 3 miejsca listy Koalicji Obywatelskiej – powiedział PAP lider Platformy.

Film dokumentalny o dramatycznych wydarzeniach w Jedwabnem

Iwona Hartwich, umieszczona wcześniej na siódmym miejscu listy Koalicji Obywatelskiej w Toruniu oświadczyła, że nie wystartuje z tej listy w wyborach, ponieważ miała mieć na niej trzecie miejsce.

Jeśli będę miała miejsce trzecie na liście Koalicji Obywatelskiej w Toruniu, które miałam obiecane, absolutnie startuję, nie oglądam się za siebie – zapewniła w środę w rozmowie z PAP Iwona Hartwich, jedna z liderek protestu niepełnosprawnych w Sejmie.

Hartwich potwierdziła w środowej rozmowie z PAP, że rozmawiała ze Schetyną o miejscu na liście wyborczej. – Poprosiłam, żeby oddano moje obiecane miejsce. Schetyna powiedział, że mam być dobrej myśli – powiedziała aktywistka.

Według niej rozmowa z szefem PO była „spokojna, dobra, w miłym klimacie”. – Z tego co zrozumiałam, to po prostu Schetyna w ogóle całej tej sytuacji nie znał. Być może teraz ją dogłębnie poznał – dodała.

Podkreśliła, że nie zamierza się na nikogo obrażać. – Być może została popełniona jakaś pomyłka i stąd to nieporozumienie. Możemy to tak nazwać. Jeśli będę miała to miejsce, które miałam obiecane, absolutnie startuję, nie oglądam się za siebie – zapewniła.

Pytana, czy kontaktowały się z nią inne ugrupowania, Hartwich powiedziała, że jeszcze nie, ale „ma nieodebrane telefony”. – Zdecydowałam się na Koalicję Obywatelską, bo tam widzę potencjał i chęć zmiany dla środowiska osób z niepełnosprawnościami – twierdziła Hartwich.

Całkiem inaczej sytuację widział Tomasz Lenz, szef regionu kujawsko-pomorskiego Platformy Obywatelskiej. Jak podkreślił w rozmowie z „Rzeczpospolitą”, Hartwich „nie została przesunięta na liście”.

„Iwona twierdzi, że miała obiecaną trójkę, a może bardziej jej chciała?” – powiedział.

Lenz dodał również, że w okręgu kujawsko-pomorskim jest sześć mandatów. „Nic, tylko robić kampanię. Ale jak ktoś myśli tylko o sobie, a nie o odsunięciu PiS od władzy, to szkoda” – podsumował w rozmowie z „Rzeczpospolitą”.

Źródła: PAP/Rzeczpospolita

REKLAMA