Szokujący kurs pilotażu! Na pierwszej lekcji musiał lądować sam, bo instruktor był nieprzytomny

Samolot Cessna. Foto: Pixabay.com
Samolot Cessna. Foto: Pixabay.com

30-letni Australijczyk Sylwester przeżył horror w powietrzu. Na pierwszej lekcji kursu pilotażu, kiedy szkolna Cessna wzbiła się prawie na 2 tys. metrów, jego instruktor nagle zemdlał. Uczeń został zdany sam na siebie.

Lądowanie dwumiejscowej Cessny odbyło się z pomocą kontrolerów ruchu lotniczego, którzy instruowali Sylwestra przez radio. Jednak na lotnisku Jandakot na przedmieściach Perth (Australia Zachodnia) postawiono w stan pogotowia wszystkie służby.

Pierwsze pytanie kontrolera brzmiało: „Czy wiesz, jak prowadzić samolot?” Odpowiedź brzmiała: „To moja pierwsza lekcja”. Wieża wezwała szybko instruktora, który zaczął podpowiadać koleje manewry pilotażu. Dramatu tej sytuacji dodawała obecność na lotnisku żony i dzieci debiutującego w powietrzu kursanta.

Horror lotu trwał 20 minut. Zakończył się okrzykiem kontrolera: „zrobiłeś to, kolego! Dobra robota. To niesamowite!”. Samolot, wg świadków, przysadził dość mocno, ale jednak szczęśliwie. Instruktora zabrano do szpitala, a kursant Sylvester otrzymał certyfikat… indywidualnego lotu.

https://www.facebook.com/watch/?v=1109779069195872