Ulicami muzułmańskiego Sarajewa przeszedł tęczowy marsz (nie)równości. Kontrmanifestanci modlili się o potop [FOTO]

Sześciobarwna flaga ruchu LGBT przesłonięta przez islamski półksiężyc/fot. ilustracyjne/fot. Pixabay (kolaż)
Sześciobarwna flaga ruchu LGBT przesłonięta przez islamski półksiężyc/fot. ilustracyjne/fot. Pixabay (kolaż)

Środowiska LGBT zorganizowały tęczowy przemarsz w stolicy Bośni i Hercegowiny – muzułmańskim Sarajewie. Przeciwnicy zorganizowali kontrmanifestację, na którą przynieśli transparenty z napisem „Allah Akbar” i modlili się o potop, który ukarałby tych, którzy obnoszą się ze swoją grzesznością.

To już trzeci tęczowy marsz w muzułmańskiej stolicy południowosłowiańskiej unii Bośni i Hercegowiny. Poprzednie odbyły się w latach 2008 i 2014.

Pomimo tego, że tamtejsze społeczeństwo jest konserwatywne i nie chce na swoich ulicach tego typu przemarszów, to lewicowi radykałowie z organizacji LGBT z uporem maniaka organizują tam swoje defilady.

Dlaczego to robią? Istnieje książka „Chińczycy grają w GO” Pawła Behrendta, w której opisywana jest geopolityczna strategia Chin jako gra „w kamienie”. Chodzi o to, aby zdobywać kolejny części planszy.

Podobnie postępują środowiska LGBT – wiedzą, że nie są mile widziane w danym miejscu. Ba! Nie są nawet w stanie namówić lokalnej ludności, aby poszła w marszu.

Jeżdżą jednak po różnych lokacjach i wożą ze sobą maszerujących niczym cyrk obwoźny, i z tymi samymi ludźmi powtarzają wciąż i wciąż ten sam tryumfalny przemarsz, zwycięską defiladę pokazującą świat; „Tu byliśmy! Kolejny bastion jest nasz!”.

Jeśli kogoś zastanawia skąd to tęczowe wojsko bierze środki ta wypłacanie żołdu maszerującym, to wystarczy przyjrzeć się liście obecności na sarajewskim przemarszu. Wśród maszerujących pojawili się m.in. ambasadorzy państw zachodnich: Francji, Włoch, Wielkiej Brytanii, a także przedstawiciel Stanów Zjednoczonych, Eric Nelson, który sam jest gejem; a o swoim wsparciu przez Internet zapewniał np. Johannes Hahn, unijny komisarz ds. Europejskiej Polityki Sąsiedztwa i negocjacji akcesyjnych.

Wszystkie wspólnoty religijne w Bośni potępiły organizację marszu, ale również upraszały kontrmanifestantów o niestosowanie przemocy. Tak też zresztą się stało – marsz przeszedł bez żadnych zakłóceń. Kontrmanifestanci przyszli na miejsce z tabliczkami z napisem „Allah Akbar” (Bóg jest wielki) i modlili się o potop, który zaleje Sarajewo, ale nie zaatakowali nikogo z tęczowych aktywistów.

Źródło: Reuters, AFP, Polsat News, Twitter