Wstrząsające informacje ws. śmierci Magdy Żuk! Detektyw szokuje. „Trudno powiedzieć, czy wiedziała, po co jedzie”

Magdalena Żuk. / fot. Polsat News/Facebook
Magdalena Żuk. / fot. Polsat News/Facebook

Czy prawda wyjdzie na jaw? Znów jest głośno o tajemniczej śmierci Magdaleny Żuk, teraz nowe fakty i informacje przedstawia w programie „Skandaliści” detektyw Marcin Popowski. – Mogli jej powiedzieć, że zatańczy w kilku klubach, zostanie modelką, czy będzie towarzyszyć szejkowi na przyjęciu czy jachcie – uważa.

Przypomnijmy, że w maju 2017 r. Magdalena Żuk sama wyjechała na tygodniową wycieczkę do Egiptu. Niestety żywa już nie wróciła, zamiast wakacyjnej przygody znalazła śmierć. Według śledczych rzekomo miała tam popełnić samobójstwo, skacząc z okna. W tą wersję wydarzeń nie wierzy rodzinna kobiety oraz detektyw Popowski.

W programie „Skandaliści”, detektyw Popowski, zdradził, że udało im się nieoficjalnie ustalić, iż istnieje prawdopodobieństwo, że Polka mogła paść ofiarą handlarzy ludźmi.

„Interwencja” dotarła do Polki mieszkającej na stałe w Egipcie. Kobieta przedstawia mrożąca krew w żyłach, teorię.

Wiedziała, że ma być na jakiś czas zabawką dla bogatego szejka, który dobrze za to zapłaci. Oficjalnie nazywa się to hostessą. Podobno o tym wiedziała. Dlatego pojechał z nią jego kolega? Żeby czasami nie spierdzieliła na lotnisku. Mogłaby się np. opanować – stwierdziła Polka mieszkająca w Egipcie.

Wesprzyj VII Konferencję Prawicy Wolnościowej (kliknij w obrazek).
Wesprzyj VII Konferencję Prawicy Wolnościowej (kliknij w obrazek).

Prowadząca program Agnieszka Gozdyra, zapytała wprost detektywa czy Magdalena Żuk mogła być częścią seksturystyki?

Nie wyklucza takiej opcji, choć trudno powiedzieć, czy wiedziała, po co jedzie. Mogła zostać dobrze zamanipulowana. Mogli jej powiedzieć, że zatańczy w kilku klubach, zostanie modelką, czy będzie towarzyszyć szejkowi na przyjęciu czy jachcie – odpowiedział detektyw.

Jak twierdzi Popowski polska prokuratura powinna udać się na miejsce zdarzenia i odtworzyć jego przebieg. – Należy dotrzeć do tego, kto wydał osobiste rzeczy Magdaleny bez zgody rodziny i udziału konsula obcej osobie, prawdopodobnie panu Maciejowi S. – mówił.

Co ciekawe okazuje się, że prawdopodobnie Żuk była na jachcie w pobliżu Marsa Alam. To tajemnicze i zapewne mroczne zdarzenia na nim miały załamać Polkę.

Podobno telefon był wyczyszczony ze wszystkich możliwych danych. Poddano go ekspertyzom i wykazały one, że logowanie telefonu nastąpiło na Morzu Czerwonym w odległości około 20 km od lądu – powiedział Popowski.

Prokuratura Okręgowa w Jeleniej Górze jest jednak innego zdania. W oświadczeniu przesłanym Polsat News 3 października czytamy, że „nieprawdą jest, by pokrzywdzona brała udział w rejsie po morzu”.

Ujawnione dane lokalizacje stacji przekaźnikowych BTS, z którymi łączył się telefon pokrzywdzonej, potwierdzają ustalenia śledztwa co do jej miejsca pobytu na terenie Egiptu. Zgromadzone dowody, w tym zeznania świadków towarzyszących jej podczas podróży i pobytu w Egipcie, wskazują, że Magdalena wówczas nie opuszczała terenu hotelu – przytaczała jego treść Agnieszka Gozdyra.

Wesprzyj VII Konferencję Prawicy Wolnościowej (kliknij w obrazek).
Wesprzyj VII Konferencję Prawicy Wolnościowej (kliknij w obrazek).

Współczynnik błędu stacji BTS jest bardzo duży – odparł detektyw. Andrzej Mroczek, ekspert w zakresie m.in. przestępczości zorganizowanej, podkreślił, że współczynnik błędu stacji BTS jest bardzo duży.

Zależy on od jej sprawności. Jeśli występują zakłócenia, to sygnał z aparatu jest automatycznie przenoszony do najbliższej stacji. Poddaję pod wątpliwość, że na podstawie wyłącznie komórki osoba, która miała zlecane wykonanie ekspertyzy, dokładnie określiła położenie telefonu – mówił.

Powinien to zrobić operator miejscowy posiadający dokładne dane. Jeśli nie były włączone aplikacje, w tym GPS, nie jest możliwe bezpośrednio w tamtym terenie ustalenie, w których miejscach i jakich godzinach przebywał telefon – dodał.

Źródło: Polsat/ Polsat News