Marian Banaś. Foto: PAP
Marian Banaś. Foto: PAP
REKLAMA

Prezes Najwyższej Izby Kontroli Marian Banaś nie zamierza odchodzić ze stanowiska. W specjalnym oświadczeniu poinformował, że wobec pojawiających się zarzutów jest gotów odpowiedzieć na każde pytanie śledczych i wyjaśnić wszelkie ich wątpliwości, a jeśli zajdzie potrzeba może zrzec się immumitetu prezesa NIK.

Wobec pojawiających się w mediach doniesień, powodowany troską o przyszłość NIK, oświadczam, że byłem gotów złożyć urząd prezesa NIK. W poczuciu odpowiedzialności za NIK będę kontynuował pracę. Moja osoba stała się przedmiotem brutalnej gry politycznej – oświadczył Banaś.

REKLAMA

Dziś pojawiły się wątpliwości związane z moją przeszłością – uważam je za kłamliwe i krzywdzące. Jestem gotów odpowiedzieć na każde pytanie śledczych i wyjaśnić wszelkie ich wątpliwości. Jeśli zajdzie taka potrzeba jestem gotów zrzec się immunitetu prezesa NIK. Jednocześnie będę zdecydowanie stawał w obronie mojego dobrego imienia i mojej rodziny – dodał prezes NIK.

Film dokumentalny o dramatycznych wydarzeniach w Jedwabnem

Zarzuty wobec Banasia

Prokuratura Regionalna w Białymstoku wszczęła śledztwo dotyczące m.in. podejrzeń nieprawidłowości w oświadczeniach majątkowych i deklaracjach podatkowych Mariana Banasia. Podstawą wszczęcia śledztwa są trzy zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

„Śledztwo dotyczy złożenia fałszywych oświadczeń o stanie majątkowym i podania nieprawdy co do wysokości posiadanych zasobów pieniężnych oraz innych dodatkowych danych o stanie majątkowym, w związku z osiągnięciem dochodu z wynajmu posiadanych nieruchomości, a także składania – zawierających nieprawdę – deklaracji i zeznań podatkowych w podatku dochodowym od osób fizycznych, poprzez niewykazywanie przychodów osiąganych z tytułu wynajmu nieruchomości, przez co narażono podatek na uszczuplenie, w kwocie dotąd nie ustalonej” – poinformowała prokuratura.

We wrześniu TVN w programie „Superwizjer” podał, że Marian Banaś wpisał do oświadczenia majątkowego m.in. kamienicę w Krakowie, gdzie mieścił się pensjonat oferujący pokoje na godziny, i że wynajem kamienicy o powierzchni 400 mkw. i dwóch mniejszych, miał przynosić rocznie 65,7 tys. zł dochodu. Według „Superwizjera” Banaś zaniżył w oświadczeniach dochody z wynajmu kamienicy w Krakowie, mowa była także o powiązaniach ze stręczycielami.

Pod koniec września Banaś udał się na urlop bezpłatny do czasu zakończenia postępowania kontrolnego CBA w sprawie jego oświadczeń majątkowych. Szef NIK oświadczył też wówczas, że nie zarządzał pokazanym w materiale „Superwizjera” hotelem, obecnie nie jest właścicielem nieruchomości, a materiał TVN odbiera, „jako próbę manipulacji, szkalowania i podważania dobrego imienia”. Pozwał TVN i autora materiału Bertolda Kittela, żądając przeprosin, sprostowania i wpłaty na cel społeczny.

Zgodnie z obowiązującą konstytucją prezes Najwyższej Izby Kontroli może przestać pełnić powierzoną funkcję tylko w przypadku podania się do dymisji. Taką miał złożyć w piątek, ale ostatecznie się z niej wycofał (więcej: TUTAJ).

Konfederacja ws. mafii w VAT-owskiej w Ministerstwie Finansów. Mentzen: „Gdzie były służby specjalne? Domagamy się powołania komisji śledczej” [VIDEO]

REKLAMA