Rozpoczął się sezon polowania na bożonarodzeniowe szopki przez „wojujących bezbożników”

Bożonarodzeniowa szopka. Zdjęcie ilustracyjne. Źródło: pixabay
Bożonarodzeniowa szopka. Zdjęcie ilustracyjne. Źródło: pixabay

Hasło myśliwych jest co roku takie samo – naruszanie republikańskiej laickości w przestrzeni publicznej. Sezon polowań na szopki bożonarodzeniowe właśnie się nad Sekwaną rozpoczął.

Tubylcza odmiana „wojujących bezbożników,” czyli Federacja Wolnej Myśli rozesłała do wszystkich swoich przedstawicieli departamentalnych w tej sprawie odpowiednie wytyczne, by rozpoczęli tropienie „naruszeń świeckości”.

Powołując się na dość radykalną interpretację ustawy z 1905 r. o rozdziale religii i państwa, działacze Federacji ruszyli na łów. Do tej pory w jednych regionach ich donosy do sądów były oddalane, w innych przyjmowane. Wszystko zależy od interpretacji „dziedzictwa kulturowego” w danym regionie. W jednych miastach szopka okazywała się dziedzictwem, w innych już do tradycji ie należała.

Aktywiści walczą z szopkami zwłaszcza w budynkach użyteczności publicznej. Federacja Wolnej Myśli w swojej instrukcji podaje dokładne instrukcje postępowania dla tropicieli w przypadku znalezienia gdzieś Świętej Rodziny i przygotowania procedur do zgłoszenie na ią donosu do Heroda, tj. właściwego sądu administracyjnego.

W poprzednich latach takie sprawy opierały się nawet o Radę Stanu. Jednym z „recydywistów” jest mer miasta Beziers Robert Ménard, który wczoraj zainaugurował nową instalację żłóbka w swoim ratuszu. Jest już zresztą przygotowany na proces ze strony „wojujących bezbożników”, a nawet na porażkę.

Szopkę umieszczono na ruchomej platformie, która w razie przegranej w sądzie, pozwoli przemieścić instalację, bez potrzeby jej rozbierania, w inne miejsce. W 2017 i w 2018 roku sądy administracyjne uznały, że taka instalacja narusza prawo z 1905 r.

„W tym roku staraliśmy się w większym stopniu zastosować się do zaleceń Rady Stanu” – mówi jednak Menard, który ma nadzieję, że to szaleństwo bezbożników się skończy. Tegoroczna szopka zawiera także wiele akcentów regionalnych, które mają zapewnić jej charakter „dziedzictwa kulturowego”.

Procesów może być więcej. Od 2016 r. region Auvergne-Rhône-Alpes instaluje szopkę w gmachu Rady Regionu. Sąd najpierw nakazał jej usunięcie, ale po odwołaniu zatwierdził, jako element lokalnej „tradycji”. Przewodniczący regionu Owernii Laurent Wauquiez zadbał, żeby i w tym roku jako alibi nie zabrakło elementów regionalnej sztuki i wkładu rzemiosła.

W Tuluzie jest to żywa szopka, która stanowi dla prawników problem. Jest to „żywa szopka, która chce„ opowiedzieć prawdziwą historię Bożego Narodzenia”. Dla „wolno-myślących” to elementy religijne w przestrzeni publicznej niezgodne z ustawą z 1905 r.

„Nikt już nie toleruje wyrażenia najmniejszego znaku religijnego” – komentuje ten fakt o. Laurent Stalla-Bourdillon i dodaje, niedługo zaczną im przeszkadzać wiejskie kościoły, a może „skrzyżowania dróg”, bo też się mogą religijnie kojarzyć… Zresztą i tak już budują wszędzie „neutralne religijnie” ronda.

Źródło: Valeurs Actuelles

1 KOMENTARZ

Comments are closed.