
Premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson poparł prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa ws. działań na Bliskim Wschodzie. Pochwalił decyzję USA o zabiciu generała Kasema Sulejmaniego i jednocześnie potępił ataki odwetowe Iranu.
Wiele osób zwraca uwagę, że zabicie gen. Sulejmaniego na terenie obcego terytorium to pogwałcenie międzynarodowego prawa. Johnson, przemawiając w brytyjskim parlamencie, poparł jednak działania USA. Stwierdził, że operacja likwidacji irańskiego generała była jak najbardziej uzasadniona.
– Ocena legalności tych działań nie leży w gestii Wielkiej Brytanii, ponieważ nie była to nasza operacja. Sądzę jednak, że najbardziej rozsądni ludzie zaakceptowaliby, że USA mają prawo do ochrony swoich baz i personelu – mówił premier Wielkiej Brytanii.
W dalszej części wypowiedzi podkreślił, że gen. Sulejmani „miał na rękach krew brytyjskich żołnierzy”. Zdecydowanie potępił również ataki odwetowe Iranu.
– Oczywiście potępiamy atak na irackie bazy wojskowe, w których stacjonują siły koalicyjne. Iran nie powinien powtarzać tych lekkomyślnych i niebezpiecznych ataków, ale powinien dążyć do pilnej deeskalacji – powiedział Johnson.
W Iraku stacjonuje obecnie ok. 400 brytyjskich żołnierzy, którzy – podobnie jak polska armia – zajmują się szkoleniem irackich sił zbrojnych oraz policji. Wielka Brytania nie podjęła na razie decyzji, czy wycofa swoje wojska z Bliskiego Wschodu.
Źródło: theguardian.com/NCzas.com