Dramat w Krośnie. 60-latek zmarł bo dyspozytorka nie chciała wysłać karetki

Ambulans. Zdjęcie ilustracyjne. Foto: PAP
Ambulans. Zdjęcie ilustracyjne. Foto: PAP
REKLAMA

Serwis krosno24.pl opisuje dramatyczną sytuację zakończoną śmiercią 60-letniego pana Ireneusza. Wszystko dlatego, że państwowa służba zdrowia nie chciała wysłać karetki do mężczyzny w dramatycznym stanie. Mało tego – nawet już w szpitalu odmówiono mu pomocy.

W sobotę 8 lutego rodzina 60-latka zadzwoniła pod numer 999 około południa. Mężczyzna nie mógł się ruszać, od czterech dni też wymiotował. Miał również drżące ręce. Jednak państwowa służba zdrowia uznała, że to nie jest wymagający szybkiej reakcji przypadek.

Dyspozytorka wymieniła kilka zdań z nim i mamą. Stwierdziła, że nie wyśle karetki, bo nie ma stanu zagrożenia życia – powiedziała córka pana Ireneusza, Sylwia. – Krewni mieli też usłyszeć, aby sami zabrali mężczyznę do szpitala lub za dwa dni zgłosili się z nim do lekarza rodzinnego – informuje portal.

REKLAMA

Powyższe potwierdził też koordynator medyczny krośnieńskiego pogotowia Marcin Steliga.

Nie będzie pomocy

Rodzina skontaktowała się ze świąteczną opieką szpitala na ul. Korczyńskiej. – Tam lekarz stwierdził, że nie przyjedzie, bo jeżdżą tylko do obłożnie chorych. […] Jego oczy [pana Ireneusza – red.] były jak za mgłą. Mój mąż mówił, że tato chyba umiera, bo w jego oczach było widać śmierć – relacjonuje Sylwia.

Zięć mężczyzny pojechał do szpitala i poprosił o przyjazd karetki. – Alarmował o ciężkim stanie ojca i że jest z nim ograniczony kontakt. Tatę ciężko było podnieść z fotela, a co dopiero wsadzić do samochodu. Odpowiedź lekarza była jednak odmowna – opowiada Sylwia.

Za późno

W nocy z soboty na niedzielę mężczyzna dostał drgawek. Dopiero po telefonie w tym stanie przyjechała karetka. – Ratownicy reanimowali tatę, ponieważ już nie oddychał. Po godzinie przywrócili bicie serca i zabrali go na SOR – mówi córka Ireneusza.

W szpitalu okazało się, że podczas transportu serce pana Ireneusza stanęło dwa razy. Nie udało się go już uratować.

Co na to dyrektor szpitala? – W przypadku objawów sugerujących bezpośrednie zagrożenie życia, pacjenci powinni kontaktować się z pogotowiem ratunkowym, bądź udać się do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego. Z pomocy nocnej i świątecznej powinni korzystać pacjenci, u których nie ma objawów bezpośredniego zagrożenia życia, bądź istotnego uszczerbku na zdrowiu, a zastosowane środki domowe lub leki dostępne bez recepty nie przyniosły spodziewanej poprawy i zachodzi obawa, że oczekiwanie na otwarcie przychodni może znacząco niekorzystnie wpłynąć na stan zdrowia – powiedział Piotr Czerwiński.

Rodzina zamierza zgłosić tę sprawę placówce – dyrektor bowiem powiedział, że nie może odnieść się do przypadku, gdyż takiego zgłoszenia nie ma. Ponadto zawiadomienie trafi także do prokuratury oraz NFZ. Formalna przyczyna śmierci będzie znana w marcu, gdy znane będą wyniki sekcji zwłok.

Czy warto płacić na taką placówkę, takich ludzi oraz taką jakość usługi w podatkach?

Źródło: krosno24.pl

REKLAMA