Brutalna prawda o samochodach elektrycznych. Jazda nimi jest droższa niż dieslem

Dania/Mężczyzna za kierownica. Fot. ilustracyjne. Foto: Pixabay
Mężczyzna za kierownica. Fot. ilustracyjne. Foto: Pixabay

W przypadku samochodów elektrycznych zwraca się uwagę na wysoką ich cenę i mały zasięg. Najczęstszym kontrargumentem jest tania jazda autem elektrycznym.

Podróż przestała się jednak opłacać na autostradach – oceniają eksperci. Ile faktycznie kosztuje jazda autem elektrycznym?

Sposób ładownia samochodu elektrycznego jest uzależniony od modelu pojazdu. Do wyboru są trzy możliwości: ładowanie za pomocą gniazdek w domu, ładowanie w miejscach użyteczności publicznej oraz ładowanie w punktach szybkiego ładowania.

Jak prezentują się realne koszty podróży e-autem?

Operatorzy płatnych stacji ładowania, jak GreenWay, EV+, GO+EAuto, Elocity czy Zepto, oferują półszybkie ładowanie w cenach 1-1,20 zł/kWh.

W Polsce sześć sieci pobiera opłaty za ładowanie samochodów elektrycznych. W tym roku dołączą kolejne: Innogy, PGE, Orlen i Energa. Za energię dostarczoną szybciej na stacjach z prądem stałym DC trzeba zapłacić od 1,60 do ok. 2,20 zł/kWh.

Z półszybkich stacji ładowania prądem zmiennym AC najczęściej korzysta się w mieście, gdyż ładownie trwa do kilku godzin. Auta zużywają w terenie zabudowanym średnio ok. 18 kWh/100 km. Za energię trzeba zapłacić około 18 zł/100 km. W przeliczeniu oznacza to równowartość zużycia ok. 3,5 l benzyny lub oleju napędowego. Zysk jest więc niewielki.

– Dużo gorzej elektryczne auta wypadają dziś w trasie. Przy jeździe autostradą zużycie nawet w niedużych samochodach na prąd rośnie do ok. 25 kWh/100 km. Uwzględniając stawki za szybkie ładowanie na poziomie 2,20 zł/kWh, auta na baterię pochłaniają aż 55 zł/100 km. To równowartość spalania 10 litrów paliwa na 100 km. Dieslem w takiej trasie pojedziemy więc o nawet 15-20 zł taniej na każdych 100 kilometrach – wylicza Bartłomiej Derski, ekspert portalu wysokienapiecie.pl.

Tylko dla nielicznych

Jedynie w domu z panelami fotowoltaicznymi lub przy taryfie antysmogowej czy nocnej ładowanie może być tanie. Koszt energii wynosi wówczas ok. 33 gr/kWh. Przy średnim zużyciu na poziomie 20 kWh/100 km, jazda e-samochodem będzie nas kosztować 7 zł na każde 100 km, czyli równowartość 1,5 litra paliwa – wylicza forsal.pl. Taką możliwość ma jednak niewielu użytkowników samochodów elektrycznych.

– Podróż autem elektrycznym przestała się opłacać na autostradach, bo przejazd na trasie 100 km jest o ponad 10 zł droższy niż samochodem z silnikiem spalinowym – komentuje Bartłomiej Derski.

5 KOMENTARZE

  1. Auto elektryczne to auto miejskie w głównej mierze do jeżdżenia po mieście jeżeli chcemy jeździć w dalekie trasy potrzebujemy Teslę która ma tanie lub darmowe ładowanie w trasie. Poza tym ile jeździmy w trasę codziennie tak raczej nie w moim przypadku 97% tras to jest jazda po mieście czyli na prądzie. Jak policzyłem to 11000PLN nie wydałem na paliwo czyli jednak jest lepiej jak sie jeździ na na miasto po prądzie. auto elektryczne jest głupie dla kogoś które jak w nocy zostawię auto to ma możliwość ją podłączyć do ładowania auto i tak zawsze stoi w nocy nim jeździmy w nocy śpimy tak działa nasz gatunek to w tym czasie może ładować się też samochód elektryczny. W innym przypadku uważam że lepiej kupić auto z gazem jeśli chcemy mieć tańsze tankowanie. Można jeszcze napisać artykuł o samochodach brutalna prawda o ciężarówkach nie można nimi parkować pod ciasnym parkingiem przy pracy. Mniej więcej tak ten tytul wygląda. jak ma sens i mamy potrzebę to kupujemy ciężarówkę i też załatwiamy sobie miejsce gdzie będziemy parkować prosto analogia.

    • Brawo. Nczas.com pisze bzdury . Najwiecej do powiedzenia mają Ci co nigdy nie jezdzili elektrykiem. Przez rok zrobilem po miescie Bmw I3 25 000 km. Nigdy tyle nie zrobilem zadnym moim wczesniejszym autem. Az chce sie jezdzic. Tankuje pod domem. Jak jezdze tak ze wszyscy zostają na skrzyzowaniu to spala 19 kw to znaczy ze w normalnej taryfie płace 13 pln za 100 km. Dla mnie tanio. Jadę w trasę włączam Range extender i wtedy Pali mi 9 litrów na 100 więc mam elektryczny samochód którym jeżdżę za 12 zł na 100 km a jak potrzebuje w trasę to wlewam paliwo i jadę w trasę cały ten artykuł można wyrzucić do kosza bo jest bzdurą.

  2. A co z przeglądami? Wymiana oleju co głupie 15kkm, filtry, olej w skrzyni automatycznej co 60kkm kilka tysięcy złotych. Spalinowe diesle co chwilę się psują. Turbo do rejestracji kilka tysięcy złotych, dwumasa klęka po 150-200kkm kolejne kilka klocków. A w elektrycznym robisz 500kkm bez żadnego serwisowania, zmieniasz płyn hamulcowy jak wszędzie co 2 lata i dolewasz płynu do spryskiwaczy. Nawet głupia klimatyzacja w moim dieselku wymaga przeglądu co roku, a w Tesli model 3 co 4 lata.
    Nauczcie się liczyc.

  3. Przecież każdy wie, że osoby kupujące autko na prąd, kupują je aby ratować świat a nie dla oszczędności.

  4. Błagam, przestańcie powielać bzdury. Większość ludzie przejeżdża dziennie 50 kilometrów, do tego wystarczy ładowanie w domu. Swoim BMW i3 przejeżdżam 45 mil, zużyje na to 10-12kWh. Policzcie sami ile zapłacę za to. Poprzednio na benzynę wydawałem miesięcznie $180-$200 teraz na prąd $30. I to w Stanach gdzie benzyna jest dużo tańsza. Barierą głównie jest cena auta, dlatego pozostaje rynek wtórny. (albo zmiana władzy na radykalnie prawicową która w końcu wprowadziłaby w Polsce wolny rynek). Degradacja baterii? ok 1% rocznie. Rząd zamiast opowiadać bajki o Polski aucie elektrycznym powinien rozwijać infrastrukturę ładowania, a miasta np mogłyby wraz zakładami energetycznymi instalować gniazdka w latarniach.

Comments are closed.