
„Gazeta Wyborcza” pisała swego czasu, że na spotkania z Robertem Biedroniem „ludzie walą drzwiami i oknami”. No to, proszę państwa, już nie walą.
Nawet jeśli narracja „Wyborczej” miała pokrycie z rzeczywistością – ktoś w to wątpi…? – to jest już nieaktualna. Sztab Biedronia po prostu poszukuje ludzi, którzy robiliby za sztuczny tłum i ładnie wypadali przed kamerami.
„Kumpel poszukuje ludzi, którzy są chętni przyjść na spotkanie z Biedroniem” – tak brzmi początek wpisu w mediach społecznościowych. Jest adnotacja, że nie trzeba się interesować polityką, ani popierać Biedronia. Trzeba po prostu się pojawić i nabić statystyki.
„Potrzebuje on przyprowadzić jak najwięcej młodych osób, dlatego prosi Was o pomoc” – możemy przeczytać w dalszej części ogłoszenia. Prywatny wpis wypłynął na szerokie wody i pojawił się m.in. na profilu Ryszard Swetru. Komentarz zamieścił tam sam autor wpisu, który ubolewa, że jego danych nie zamazano, dlatego tutaj zamieścimy tylko screen, a chętnych do „oryginalnej” dyskusji odsyłamy na profil facebookowy.
„Spęd” dotyczył niedzielnego wydarzenia w Białymstoku. Biedroń pojawił się tam, by stanowić przeciwwagę do V Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Obrazki przedstawiane z kandydatem Lewicy wyglądały całkiem ładnie. Jak się okazuje, sporo ludzi mogło znaleźć się tam znaleźć niekoniecznie z „potrzeby serca” i do końca nie wiedzieć, w czym uczestniczy…
