PSL włącza się do licytacji na rozdawnictwo. Kosiniak-Kamysz proponuje 1000+ dla studentów

Władysław Kosiniak Kamysz lider PSL. Fot. PAP Jakub Kaczmarczyk
Władysław Kosiniak Kamysz, lider PSL. Fot. PAP Jakub Kaczmarczyk

Kandydat Polskiego Stronnictwa Ludowego na prezydenta ściga się na socjalne obietnice z Prawem i Sprawiedliwością. Władysław Kosiniak-Kamysz proponuje tysiąc złotych miesięcznie dla studentów przez cały okres nauki.

Warunkiem korzystania z świadczenia miałoby być odpracowanie tej jałmużny przez studenta po zakończeniu nauki. Mianowicie, musiałby przez minimum 10 lat pracować w Polsce.

Jest to pomysł ze wszech miar zły. Jak na dłoni widać, że PSL nie ma żadnego pomysłu, jak rynkowo zachęcić specjalistów do pracy w Polsce. I proponuje tanie, propagandowe rozwiązania w postaci rozdawania pieniędzy.

Byłoby to też swoiste „stypendium” dla wszystkich chętnych. Dostać się na państwową uczelnię w Polsce jest banalnie łatwo i nietrudno wyobrazić sobie, że gros osób poszłoby na nie wyłącznie przez wzgląd na „darmowego” tysiaka miesięcznie.

Kosiniak-Kamysz nazywa to jednak „inwestycją, która pozwoli na zatrzymanie specjalistów”. Pomijając fakt, że zwyczajnie chciałby zakazać Polakom rywalizacji na europejskim czy światowym rynku pracy, to nietrudno przewidzieć, że studenci mający nieco więcej oleju w głowie na takie rozwiązanie by nie przystali.

Rozsądnie planując swoje dorosłe życie i nie zamykając się na żadną z opcji, zwyczajnie zrezygnowaliby z tysiaka miesięcznie. Z radością skorzystaliby natomiast ci, którzy pomysłu na siebie zbytnio nie mają. Przeciętność znów zostałaby nagrodzona.

Nie bez znaczenia jest również koszt tych socjalnych obietnic. W Polsce mamy obecnie ok. 1,2 mln studentów. Miesięcznie ten „wybitny” program kosztowałby zatem podatników ok 1,2 mld zł. Rocznie – ok. 14 mld zł. To mniej więcej połowa wydatków z budżetu na szkolnictwo wyższe.

Pieniądze z drzewa oczywiście nie spadną, więc komuś trzeba by je najpierw zabrać. Niebezzasadne jest zatem pytanie, ile osób nie-studentów zdecyduje się wyjechać zagranicę, by nie dorzucać się do kolejnego programu socjalnego?

To nie pierwsza tego typu obietnica „nowego” PSL-u, który od czasu do czasu kreuje się na ugrupowanie wolnorynkowe. W jesiennej kampanii do parlamentu PSL obiecywał program „Własny kąt”. Ma on polegać na dorzucaniu się przez państwo 50 tys. zł dla młodych ludzi na mieszkanie.

3 KOMENTARZE

  1. Chłopski filozof Kosiniak tego sam nie wymyślił tylko podpowiedział mu to jego oficer prowadzacy…

  2. A czy najpierw spytał się podatników czy zgadzają się płacić wyższe podatki aby realizować obietnice? Co zrobi będzie tak jak PiS rabował tubylców żeby odzyskać rozdawane cudze pieniądze? Dla mnie ci co obiecują jakieś darowizny są od razu skreśleni to są populisci i oszuści.

Comments are closed.